POLITYKA

Wtorek, 11 grudnia 2018

Polityka - nr 28 (2409) z dnia 2003-07-12; s. 20-22

Temat tygodnia / Śląska mniejszość

Jan Dziadul

Narodziny narodu

„Jo nie Niemiec, jo nie Polok, jo Ślązok” – Ślązacy powtarzali tak od pokoleń, ale nikt im nie wierzył. Dopiero spis powszechny objawił największą mniejszość narodową w Polsce – ponad 173 tys. osób zadeklarowało się jako Ślązacy, choć oficjalnie takiego narodu nie ma.

Deklaracje o natio silesia – bez względu na to, czy będziemy kwestionować istnienie tego narodu, czy zgadzać się, że na progu XXI w. o narodowej tożsamości decyduje tylko deklaracja woli – to ważny polityczny gest. Pokazanie czerwonej kartki mniejszości niemieckiej i żółtej byłym i obecnym polskim elitom rządzącym. Czerwona dla Niemców – za upieranie się, że Ślązacy są jedynie etniczną częścią narodu niemieckiego; również za to, że wyolbrzymiali swoją potęgę jako mniejszość narodowa (do niemieckości przyznało się raptem 153 tys. osób, choć mówiło się, że niemieckie korzenie ma nawet milion polskich obywateli). Żółta jest dla Polaków ostrzeżeniem, żeby tak dalej nie igrać ze Śląskiem i Ślązakami.

Przypomnijmy, że przed spisem poseł Henryk Kroll, lider mniejszości niemieckiej na Opolszczyźnie, kwestionował celowość ujawnienia w ankiecie narodowości. Działacze niemieccy, jakby czując pismo nosem, mówili wówczas, że obiekcje mają tylko dlatego, że ten obraz nie będzie odpowiadał rzeczywistości.

Prof. Gerhard Bartodziej, działacz mniejszości niemieckiej na Opolszczyźnie, od lat ...

Śląsk się procesuje

Pierwszy na śląskie narodowe ścieżki wstąpił ksiądz Arkadiusz Wuwer z Tychów. W 1996 r. wysłał pismo do MSW z zapytaniem, czy istnieje narodowość śląska? Odpowiedziano mu, że nie ma u nas precyzyjnej definicji narodu, więc każdy może się czuć, kim tylko chce. Ksiądz poszedł za ciosem i pismo urzędowe przesłał – z deklaracją, że czuje się Ślązakiem – do swojej rodzinnej gminy, a tam włączone zostało do jego akt osobowych. Do pojęcia „naród” odwołuje się u nas konstytucja, a do „mniejszości narodowej” ordynacja wyborcza, która gwarantuje mniejszościom preferencyjne ścieżki w wyborach parlamentarnych (nie muszą przekraczać 5-proc. progu). W połowie 1997 r. katowicki sąd zarejestrował Związek Ludności Narodowości Śląskiej – mimo negatywnej opinii wojewody, który zakwestionował zapis w statucie, że związek jest organizacją śląskiej mniejszości narodowej. Wtedy sąd uchylił się od rozstrzygnięcia kwestii, czy istnieje naród śląski. Potem Sąd Apelacyjny w Katowicach oddalił wniosek o rejestrację – w jego ocenie Ślązacy nie mogą być postrzegani jako mniejszość narodowa (to jedynie grupa etniczna). Ten werdykt utrzymał Sąd Najwyższy, dodając od siebie, że rejestracja śląskiej organizacji naruszyłaby prawo, gdyż „nie istniejąca mniejszość” korzystałaby z przywilejów przysługujących mniejszościom narodowym. Założyciele ZLNŚ odwołali się do Strasburga – ich zdaniem Polska naruszyła konwencję gwarantującą prawo do wolności zrzeszania się. Pod koniec 2001 r. Trybunał Praw Człowieka przyznał rację Polsce i wytknął skarżącym się, że rzeczywistym motywem rejestracji mniejszości było skorzystanie z preferencji wyborczych. 2 lipca sprawą zajęła się w trybie odwoławczym Wielka Izba Trybunału Praw Człowieka – wysłuchała argumentów stron w sporze określanym potocznie „Ślązacy przeciw Polsce”, ale na werdykt trzeba będzie poczekać parę miesięcy. Założyciele ZLNŚ zapowiadają, że jeśli Strasburg nie uwzględni ich racji, to będą się starać, aby Ślązacy znaleźli się w ustawie o mniejszościach narodowych i etnicznych (wałkowanej w Sejmie od kilku lat).