POLITYKA

Piątek, 24 maja 2019

Polityka - nr 42 (3031) z dnia 2015-10-14; s. 32-34

Społeczeństwo

Marta Mazuś

Nas tu nie ma

Trochę ponad 5 tys. ludzi – i prawie tysiąc założonych przez nich spółek. Chińczycy wchodzą w Polskę od strony małych miast. Po cichu. Ich sklepy są wszędzie. Ich samych jakby nie było.

Nas tu nie ma – powiedziała Chinka zza lady chińskiego marketu w Pułtusku, 60 km od Warszawy, stojąc obok męża i siostry, zapytana, czy zgodziliby się opowiedzieć o swoim życiu w Polsce.

• • •

Pierwszy zadzwonił do Agaty latem. Był 2008 r., zdała akurat na piąty rok sinologii w Poznaniu. Odebrała telefon i usłyszała (po chińsku): Czy ty mówisz po chińsku?

Dopiero potem dowiedziała się, że to był Naukowiec. Tak mówiła na niego czwórka wspólników ze sklepu chińskiego w Koninie, bo jako jedyny wśród nich był lepiej wykształcony. Skończył liceum, a cała reszta tylko gimnazjum, co jednak Agaty zupełnie nie zdziwiło. Spędziła w Chinach dwa lata na wymianach naukowych i wie, że wykształcenie to jeden z chińskich towarów deficytowych – do wyższych szkół idą ci, którzy mają pieniądze, a reszta po prostu od razu zabiera się za pracę.

Naukowiec, zresztą jak wielu Chińczyków, trafił ...