POLITYKA

Piątek, 19 kwietnia 2019

Polityka - nr 28 (2409) z dnia 2003-07-12; s. 17

Komentarze

Jacek Żakowski

Nasz cel finalny

Minister Cimoszewicz chyba zbyt szczerze powiedział, po co jedziemy do Iraku

Na pytanie, dlaczego jesteśmy w Iraku?, można usłyszeć różne, z czasem zmieniające się, odpowiedzi. Najpierw chodziło głównie o walkę z terroryzmem i zagrożenie, jakie dla świata miała stanowić iracka broń masowego rażenia. Kiedy się okazało, że tej broni odnaleźć nie sposób, górę wziął argument, że trzeba było wyzwolić Irakijczyków spod okrutnego reżimu i dać im demokrację. Kiedy stało się jasne, że Irakijczyków takie wyzwolenie specjalnie nie zachwyca i że nie bardzo jest z kim budować demokrację w Iraku, na pierwszy plan wyszła znacznie skromniejsza idea stabilizacji. Na pytanie, dlaczego właśnie Polska czuje się do tej misji szczególnie powołana, można było usłyszeć, że to zwiększa szanse polskich przedsiębiorstw na udział w odbudowie Iraku, podnosi naszą rangę w globalnym porządku i umacnia pozycję Polski na przykład wobec naszych europejskich partnerów. Jednak pozycja Polski zamiast się wzmacniać, coraz wyraźniej słabnie. Coraz trudniej nam w Europie znaleźć sojuszników – chociażby po to, by ...