POLITYKA

Wtorek, 11 grudnia 2018

Polityka - nr 36 (2619) z dnia 2007-09-08; s. 27-29

Kraj

Ryszarda Socha

Nasze, cudze, wspólne

Co miał na myśli Jarosław Kaczyński, zarzucając Donaldowi Tuskowi i gdańszczanom „intelektualną fascynację niemieckością”? Taka fascynacja chyba rzeczywiście występuje, ale czy to źle?

Być może wyrazem tych fascynacji ma być cykl albumów „Był sobie Gdańsk”, których Donald Tusk jest współautorem (obok Wojciecha P. Dudy, Grzegorza Fortuny, Konrada Nawrockiego). Albumy te zrobiły furorę. Część pierwsza, wydana w 1996 r., rozeszła się w nakładzie 30 tys. egzemplarzy. Potem było jeszcze 6 publikacji z tej serii, wliczając w to tom poświęcony Sopotowi. Łącznie sprzedano ok. 100 tys. egzemplarzy. To dużo, zważywszy, że książki kolportowane były głównie w Gdańsku. Ich odbiorcy znaleźli tam Gdańsk trochę inny niż ten, który znają – utrwalony na przedwojennych fotografiach obraz miasta, jakie legło w gruzach w 1945 r.

Gdy zapadła decyzja o odbudowie, postanowiono odtworzyć go na podstawie starych sztychów w kształcie sprzed rządów pruskich. Jacek Friedrich, prezes Oddziału Gdańskiego Stowarzyszenia Historyków Sztuki, autor poświęconej odbudowie Gdańska rozprawy doktorskiej, uważa, iż zaważyły bardzo różne motywacje – i narodowa, i historyczno-artystyczna. Na pewno chodziło o przywrócenie Gdańska z czasó...