POLITYKA

Poniedziałek, 19 sierpnia 2019

Polityka - nr 24 (2709) z dnia 2009-06-13; s. 16-18

Kraj

Janina Paradowska

Naturalne święto

Wniosek z obchodów 4 czerwca jest oczywisty: jeśli to ma być święto, trzeba je zabrać politykom.

Scenariusz tego święta pisał się w dużej mierze sam i wiele w tym było przypadku. Gdańskie centralne obchody z udziałem szefów wielu państw, z konferencjami i wielkim koncertem, które zaplanowano jako przesłanie dla świata, że upadek komunizmu zaczął się w Polsce, storpedowała niezawodna Solidarność Stoczni Gdańskiej. Cóż, Solidarność stała się przybudówką Prawa i Sprawiedliwości i z tej roli wywiązuje się bardzo dobrze, można nawet powiedzieć, że w lot odczytuje polityczne intencje swoich patronów. Prezydent i prezes PiS mają pełne powody do zadowolenia. Buczenie i gwizdy na każdego, kto nie z PiS, ordynarne transparenty, nawet prezydenta Gdańska Pawła Abramowicza potraktowano jako sługusa Niemiec („Herr Adam Owitz z Gdańska raus” – wypisano na transparencie). Ciekawe, jak po pisowskiej kampanii antyniemieckiej powitano by tu panią kanclerz Angelę Merkel?

Ten scenariusz konfrontacji mógł oczywiście bardzo łatwo zmienić prezydent Lech Kaczyński, ale najwyraźniej nie chciał, bo prezydent już prowadzi własną kampanię wyborczą i Solidarność jest mu wyjątkowo ...