POLITYKA

Sobota, 20 lipca 2019

Polityka - nr 36 (2619) z dnia 2007-09-08; s. 54-56

Świat

Jagienka Wilczak

Nauka chodzenia

Czarnogóra stała się niespodziewanie atrakcyjnym skrawkiem Europy. Ani rząd, ani mieszkańcy nie byli na to przygotowani – niebawem najmłodsze państwo na kontynencie może zostać wykupione przez obcych.

W Podgoricy można usłyszeć taką opinię: „Do tej pory obwinialiśmy za wszystko Serbię, teraz nie ma już na kogo zrzucić winy, sami jesteśmy odpowiedzialni również za złe decyzje”. To cena niezależności, ale warto ją zapłacić. Takie przekonanie podzielają zwolennicy niepodległości, owe 55,4 proc., które dało wyraz swoim uczuciom w referendum (odbyło się w maju 2006 r.).

Czarnogóra od roku rządzi się sama. Zwolennicy niepodległości są przekonani, że stało się to o wiele za późno. Na pewno za późno o trzy lata, które Unia Europejska zostawiła na ostateczne podjęcie decyzji: z Serbią czy samodzielnie. Przez te trzy lata niczego nie udało się skleić w starym, nie najlepiej już dogadującym się małżeństwie. Podgorica żyła własnym życiem, nie oglądając się na Belgrad. Wprowadziła euro, co było widomym dowodem odrębności, także gospodarczej.

Kiedy politycy próbowali wymyślić niezależny byt tego niewiele ponadpółmilionowego kraju, chętnie mówili o wielkiej strefie wolnocłowej, o&...

Załączniki

  • [Mapa]

    [Mapa] - JR