POLITYKA

Poniedziałek, 19 sierpnia 2019

Polityka - nr 11 (3102) z dnia 2017-03-15; s. 66-68

Nauka

Dariusz JemielniakPiotr Stec

Naukowa rewolucja papierowa

W ciągu ostatnich 15 lat przeżyliśmy trzy reformy systemu nauki i szkolnictwa wyższego. Każda miała być tą jedyną i ostateczną, wprowadzającą nas na salony Wielkiej Nauki. Nadchodzi czwarta reforma. Równie doskonała i ostateczna.

Wicepremier i minister nauki Jarosław Gowin podszedł do sprawy ostrożnie: nie zaproponował od razu zmian, tylko ogłosił konkurs na pomysły reform. Wyłoniono trzy zespoły eksperckie, które opracowały założenia „Ustawy 2.0”, mającej na celu zmiany w systemie nauki i szkolnictwa wyższego: z Uniwersytetu SWPS, Uniwersytetu im. A. Mickiewicza i Instytutu Allerhanda (pozauniwersytecki prawniczy think tank – red.). Znamy już treść tych opracowań – to dobry moment, aby przyjrzeć się krytycznie samemu pomysłowi reformy.

Główny problem z nim nie polega na tym, że nie wiadomo, czy trzeba poprawiać. Nic nie jest idealne, nasz system uniwersytecki nie jest wyjątkiem. Zanim zaczniemy coś zmieniać, wypadałoby jednak zacząć od diagnozy. Ustalić, co działa, co nie, dlaczego tak jest i jak to zmienić, a także ocenić rezultaty poprzednich niedawnych zmian. Brakuje jasnych danych, a te, które mamy, dają niepełny obraz sytuacji. Wiemy natomiast, że nasze przepisy dotyczące uczelni mieszczą się w europejskich standardach. Finanse są na poziomie mniej więcej jednej trzeciej tego, co w Europie, ale pieniądze są bardziej efektywnie ...