POLITYKA

Sobota, 20 lipca 2019

Polityka - nr 47 (2168) z dnia 1998-11-21; s. 66

Kultura

Artur Górski

Nędznik

Niewielu podróżnych oczekujących na pociąg na nowojorskim dworcu kolejowym Grand Central uwierzyłoby, że pomiędzy torami, w lokum nadającym się co najwyżej dla szczurów, mieszka człowiek. A przypuszczenie, że ów kloszard może stać się wkrótce jednym z najpoczytniejszych pisarzy w mieście, byłoby dla nich szczytem absurdu. Tymczasem...

Błyskotliwa kariera pisarza Lee Stringera, który jeszcze niedawno zasilał armię nędzarzy z dworca Grand Central, a niemal z dnia na dzień stał się popularny i zamożny, świadczy o tym, że najlepsze scenariusze pisze samo życie.

Ameryka uwielbia kreować twórców, którzy otarli się o dno - moralne, finansowe, społeczne. Przykłady wielkich literackich karier wśród "skłóconych z życiem" można mnożyć; nędza, alkoholizm, narkomania, konflikty z prawem i normami społecznymi bywały częścią życia (a niekiedy też inspiracją) wielu sław. Jack London, Henry Miller, William Borroughs, Charles Bukowsky - listę tę, dodając do niej także przedstawicieli innych dziedzin sztuki, można ciągnąć w nieskończoność.

Ale dno, na jakim znalazł się Stringer, było szczególnie głębokie. Niemal piętnaście lat spędził on pod nowojorskim niebem, zadowalając się jedynie typowymi dla bezdomnego awansami - najpierw sypiał na ulicy, potem przeniósł się na ławkę w parku, by w końcu "zameldować się" na dworcu Grand Central.

Dworzec ten to ...