POLITYKA

Wtorek, 18 czerwca 2019

Polityka - nr 16 (3207) z dnia 2019-04-17; s. 111

Felietony / Passent

Daniel Passent

Nekrologów nie czytam

Przyjaciołom – lekarzom

Kiedyś moją ulubioną częścią gazety były strony sportowe, resztę wyrzucałem. Słuchając radia, czekałem, aż skończą nudzić o tym, co wczoraj robił pierwszy sekretarz, i poruszą to, co ważne: Chromik, Drogosz, Królak. Dzisiaj jest – niestety – odwrotnie. Tak zwany grzbiet sportowy pozostawiam nietknięty, natomiast moją ulubioną lekturą stały się dodatki o zdrowiu, a raczej o jego braku, sponsorowane przez firmy farmaceutyczne.

Dzięki temu jestem na bieżąco i nie wychodzę na barana. W moim kółku towarzyskim rozmowy zaczynają się od Kaczyńskiego i Spółki, żeby płynnie przejść do kolana, stawu biodrowego, polineuropatii lub podagry. Przyjęliśmy wśród przyjaciół niepisaną regułę – w towarzystwie każdy ma prawo opowiedzieć o jednej chorobie i o jednym wnuku. Wnuki to istna epidemia. Choroba naszej cywilizacji. Dawniej chyba nie było tyle wnuków. W latach 50., w październiku, w marcu, nawet w grudniu, nie było tyle wnuków i wnuczek co dzisiaj. Gdzie spojrzeć – wnuki. Jedni dziadkowie ...