POLITYKA

Sobota, 25 maja 2019

Polityka - nr 49 (2327) z dnia 2001-12-08; s. 62-64

Gospodarka

Mariola Balicka

Nie damy, bo nie mamy

Nawet słynne polskie firmy przeżywają teraz kłopoty

Dwie sztandarowe firmy polskiego przemysłu – Zakłady Cegielskiego w Poznaniu i Stocznia Szczecińska – splotły się w zabójczym uścisku. W Cegielskim brakuje pieniędzy na wypłatę, bo stocznia nie płaci za silniki okrętowe. Stocznia, do niedawna symbol udanej prywatyzacji i rynkowego sukcesu, być może wyjdzie z dziesiejszego załamania, ale Cegielski pewnie już tego nie doczeka.

Kiedy nastała gospodarka rynkowa, w Cegielskim nie czekano na cud. Zakład poddał się intensywnej kuracji odchudzającej. Szybko pozbyto się kosztownych obciążeń w postaci hal sportowych, stadionu, ośrodków wczasowych, hoteli robotniczych i 700 mieszkań zakładowych. Z molocha produkującego kilkadziesiąt różnych wyrobów wydzielono 8 spółek-córek, w których Cegielski ma 100-proc. udziały. W zakładzie macierzystym – HCP SA – pozostawiono głównie produkcję silników okrętowych. W rytmie kurczących się zamówień redukowano zatrudnienie. Z prawie 22 tys. pracowników w końcu lat 80. pozostało dzisiaj w spółce-matce i córkach ok. 3,6 tys.

Bez tych zabiegów HCP nie pociągnąłby długo, ze względu na malejący popyt na dwa sztandarowe produkty firmy – silniki okrętowe i wagony kolejowe. Jeśli chodzi o te pierwsze, Cegielski dzieli los innych europejskich producentów silników (i stoczni) wyniszczanych przez japońskie i koreańskie koncerny, oskarżane powszechnie o zaniżanie cen. Kurczące się zamówienia na wagony to przede wszystkim efekt chronicznej zapaści finansowej ...

Półtora wieku historii

Firma H. Cegielski-Poznań SA została założona przez Hipolita Cegielskiego w 1846 r. Początkowo produkowano tu narzędzia i maszyny rolnicze, potem tabor kolejowy, a nawet tramwaje. W 1956 i 1959 r. fabryka kupiła dwie licencje na budowę silników okrętowych najpierw od szwajcarskiej firmy New Sulzer Diesel Ltd, następnie od duńskiego producenta Burmeister a. Wain. Dziś Cegielski jest głównym dostawcą silników okrętowych dla stoczni. Ma też fabrykę urządzeń mechanicznych, wyrobów precyzyjnych, pojazdów szynowych, silników agregatowych i trakcyjnych oraz biuro badawczo-rozwojowe. Cały holding zatrudnia prawie 3700 osób, a jest jednoosobową spółką Skarbu Państwa. W 2001 r. fabryka zamierzała sprzedać 28 silników napędu głównego dla statków. Teraz nie jest to już takie pewne.

Miało być dobrze

Stocznia Szczecińska SA została założona w 1948 r. na terenie dawnej stoczni niemieckiej. Przez lata głównym odbiorcą jej statków była Polska Żegluga Morska. Do dziś stocznia przekazała PŻM ponad 80 różnych jednostek. W połowie lat 70. podjęła się budowy promów pasażersko-samochodowych. W 1991 r. przedsiębiorstwo państwowe przekształcono w spółkę akcyjną Skarbu Państwa, dziś SP ma w niej tylko 10 proc. udziałów, a większość Grupa Przemysłowa SA (holding). Stocznia zatrudnia obecnie 6 tys. osób. W 2001 r. zbudowano tu 10 statków o wartości 330 mln dolarów. Zamówienia na kolejne 36 statków mają wartość 1,3 mld dolarów.