POLITYKA

Poniedziałek, 24 czerwca 2019

Polityka - nr 6 (2894) z dnia 2013-02-06; s. 6

Ludzie i wydarzenia / Świat. Komentarz

Wawrzyniec Smoczyński

Nie pytajmy ile, tylko na co

Donald Tusk w zbroi husarskiej szturmuje zastępy płatników netto” – taki obraz mógłby namalować w tym tygodniu Jan Matejko. Jeśli wierzyć polskim mediom, premier jedzie do Brukseli „walczyć” o pieniądze dla Polski, a szczyt unijny to „bój” o przyszłość Europy. Rzeczywistość wygląda nieco inaczej – Tusk będzie świadkiem kompromisu między płatnikami, którzy chcą ciąć bardzo dużo (Wielka Brytania), a tymi, którzy chcą ciąć sporo (Niemcy). Beneficjenci mają tu niewiele do powiedzenia, a najmniej Polska, która z następnego budżetu wyjmie najwięcej spośród wszystkich państw Unii. Nawet gdyby Tusk chciał szarżować, nie ma o co kruszyć kopii.

Retorykę walki o unijne pieniądze zapoczątkował Leszek Miller podczas ustalania poprzedniego budżetu. Od tamtego czasu wszyscy premierzy jeżdżą do Brukseli „walczyć”, ale w kuluarach szczytów robią to, co pozostali – handlują, wymieniają ustępstwa za poparcie, budują koalicje, słowem negocjują. Problem pojawia się wtedy, gdy trzeba wyjść do mediów i pokazać łupy, najlepiej wydarte Niemcom. Jak ...