POLITYKA

Piątek, 24 maja 2019

Polityka - nr 31 (3020) z dnia 2015-07-29; s. 22-25

Społeczeństwo

Ewa WilkOlga Podgórska  [współpr.]

Nie szata zdobi Polaka

W co Polacy się ubierają i jak tym wyrażają swoje możliwości, gust, aspiracje, a nawet światopogląd.

Polak ubiera się za 5 proc. tego, co zarobi. Proporcjonalnie do zarobków wydaje na ciuchy już niewiele mniej niż mieszkaniec Zachodu (5,7 proc). Średnio 52 zł miesięcznie (GUS), ale w wielkich miastach co najmniej dwa razy tyle, bo rocznie 1,3 tys. zł na odzież, a jeszcze 700 zł na buty i 500 zł na przyodziewek sportowy (GfK). 15 lat temu wysupływał na ubranie ledwie 33 zł rocznie. Skok nastąpił między 2000 a 2006 r. Ale polski rynek mody (wart ok. 30 mld zł) – ku entuzjazmowi analityków – wciąż rośnie o kilka procent rocznie. Szafy puchną. Po co?

Ludzie ubierają się dla prostych celów fizjologicznych i subtelnych psychologicznych. Określenie dress code zwykliśmy odnosić do restrykcyjnych reguł, obowiązujących w korporacjach, ale też każdy nieomal człowiek ma osobisty kod, którym coś wyraża. Przynależność do określonej klasy, ale jeszcze bardziej aspiracje, by do niej należeć. Osobowość, ale jeszcze mocniej pragnienie, by w oczach innych uchodzić za kogoś trochę innego (lepszego), niż się jest naprawdę. A chęć, by być jedynym w swoim rodzaju, wojuje z konformizmem: być swoim dla swoich – rozpoznawalnym i akceptowalnym. Słowem, strojem każdy, chce nie ...