POLITYKA

środa, 19 czerwca 2019

Polityka - nr 23 (3012) z dnia 2015-06-01; s. 16-18

Temat tygodnia

Ewa Wilk

Nie tym tonem

Bronisław Komorowski zapłacił rachunek za kilka reform społecznych rządu Platformy. A właściwie za sposób ich wprowadzania. Za zlekceważone ludzkie emocje.

Sześciolatki: państwo fałszywe?

Najjaskrawszym przykładem wydaje się wieloletnia wojna o to, by posłać do szkół sześciolatki. Gdy ruszała do tego przedsięwzięcia minister Katarzyna Hall, przeciwnych mu było 79 proc. społeczeństwa, a po ośmiu latach kołomyi z odkładaniem i ponownym przyspieszaniem reformy – oponuje wciąż ponad 70 proc. Jak do tego doszło? Wydaje się, że u źródła niepowodzenia legła zuchwała pewność, że polskie dzieci muszą iść wcześniej do szkoły. Bo wszędzie w cywilizowanym świecie idą i nie ma co marudzić.

Tej pewności, popartej wieloma ekspertyzami, towarzyszyło lekceważenie elementarnej rodzicielskiej emocji, jaką jest strach o własne dziecko. Że zostanie skrzywdzone w zbyt trudnym, zbyt wymagającym środowisku, jakim jest współczesna polska szkoła. Jak próbowano ten lęk zneutralizować? Głównie posyłając do szkół NIK i sanepid, by sprawdzić, czy wszędzie wyłożono dywanikami kąciki zabaw i zainstalowano odpowiednio niskie muszle klozetowe. Oraz produkując infantylne spoty telewizyjne, które pokazywały, że ten Jaś ...