POLITYKA

Sobota, 20 kwietnia 2019

Polityka - nr 10 (3151) z dnia 2018-03-07; s. 86

Felietony / Passent

Daniel Passent

Nie wiadomo co

Zamiast rozmów polskoizraelskich potrzebne są najpierw rozmowy polsko-polskie. Pomysł obu premierów, żeby utworzyć grupę osób dobranych przez rządy, która będzie „wyjaśniać nieporozumienia”, jest wątpliwy. To typowe rozwiązanie polityków, którzy chcą wyciszyć konflikt i ogłosić sukces. Powoła się komisję („lepiej rozmawiać, niż wojować”), komisja zaproponuje ciało stałe, ciało będzie pracowało, aż wygramy wybory, a potem się zobaczy.

Nie mam nic przeciwko rozmowom, Boże broń, ale czy mogą pomóc? „Przypuszczam, że wątpię”. W 1972 r. utworzona została polsko-niemiecka komisja podręcznikowa, uznawana potem za sukces, ale teraz dowiadujemy się, jakoby Niemcy usiłowały zrobić z Polski sprawcę drugiej wojny światowej, naród ofiar starają się rzekomo przedstawić jako naród sprawców, a z kolei Warszawa coraz głośniej mówi o reparacjach. Sukces? Polsko-rosyjska grupa do spraw trudnych – to samo, dorobek pokaźny, ale ocieplenia żadnego. Jak już Adam Rotfeld nie doprowadził do ocieplenia, to nikt nie potrafi.

Trudno wyobrazić sobie pogodzenie polskiej i żydowskiej wersji Zagłady, zwłaszcza pod ...