POLITYKA

środa, 26 czerwca 2019

Polityka - nr 16 (2855) z dnia 2012-04-18; s. 48-49

Świat

Wawrzyniec Smoczyński

Nie wybijemy talibów

Rozmowa z Ryanem Crockerem, ambasadorem USA w Kabulu, o tym, dlaczego Ameryka nie wycofa się całkowicie z Afganistanu i jak zamierza zakończyć tamtejsze powstanie

Wawrzyniec Smoczyński: – Czy ambasador amerykański w Kabulu może prowadzić normalne życie?
Ryan Crocker: – Mógłbym, gdybym miał na to czas. Poziom bezpieczeństwa w Kabulu jest świetny, na ulicach pełno ludzi, sklepy działają, otwierają się dobre restauracje, są tylko straszne korki. Mógłbym wieść tu bardzo przyjemne życie, ale nie mam na to czasu.

Nie bałby się pan chodzić po ulicach?
Bezpieczeństwo nie stanowi problemu. Ciągle poruszam się po mieście, tyle że służbowo.

Ameryka szykuje się do planowego wyjścia z Afganistanu w 2014 r. Co chcecie osiągnąć, nim to nastąpi?
Zgodnie z ustaleniami szczytu NATO w Lizbonie w 2010 r., jesteśmy zobowiązani przekazać Afgańczykom pełną odpowiedzialność za bezpieczeństwo wewnętrzne i ten proces trwa. Do lata tego roku 75 proc. ludności Afganistanu będzie już pod opieką sił afgańskich, a nie międzynarodowych. Od ubiegłego lata Afgańczycy pilnują Kabulu i miasto jest bardzo bezpieczne. Pomagamy im ustanowić stabilne, bezpieczne, trwałe ...

Ryan Crocker jest ambasadorem USA w Afganistanie od lipca 2011 r. Zawodowy dyplomata, kierował najtrudniejszymi placówkami amerykańskimi: był ambasadorem w Iraku (2007–09), Pakistanie (2004–07) i Syrii (1998–2001). Jako młody dyplomata pracował w Iranie przed obaleniem szacha, przeżył atak bombowy na ambasadę USA w Bejrucie w 1983 r. i splądrowanie jego rezydencji w Damaszku w 1998 r. W 2002 r. napisał poufny dokument, w którym ostrzegał sekretarza stanu USA Colina Powella, że obalenie Saddama Husajna doprowadzi do wybuchu szyicko-sunnickiej wojny domowej.