POLITYKA

Sobota, 15 grudnia 2018

Polityka - nr 1 (2635) z dnia 2008-01-05; s. 92-97

Na własne oczy

Filip Springer

Niebo nad krawcem

W Szczecinku panowie około pięćdziesiątki wychodzą na balkony popeerelowskich bloków i zadzierają głowy. Gdy niebo jest bezchmurne, bez trudu rozpoznają Kasjopeję, Oriona, Saturna. A młodsi co sobotę po zmroku ustawiają teleskop na dachu pewnej kamienicy.

Krawiec-astronom Adam Giedrys zostawił testament-modlitwę: „Wyciągam ręce do Ciebie o Panie twierdzeniem Pitagorasa, myślą Einsteina, równaniem symboli i zagadką życia. Stworzyłeś świat materii i dusz, w którym jedyna jest moja, jedynie niepowtarzalna. Czuję ją zawsze, a szczególnie przy teleskopie, kiedy patrzę na Twoje dzieło, na okruch z tej niepojętej mnogości źródeł światła gwiazd”.

Sobota

Rano otworzy oczy i znów poczuje tę wolność. Wolność myślenia o pierwiastkach, całkach, tangensach, kotangensach. Myśl nieskrępowanie pobiegnie między słupkami liczb, osiami współrzędnych, wykresami i krzywymi sinusoid. Potem włoży kapcie i poczłapie do kuchni. Tak oto Daniel Pęcak, lat 17, uczeń Społecznego Liceum Ogólnokształcącego w Szczecinku, rozpocznie kolejny dzień życia. Akurat w sobotę.

Tak, tego dnia spotykają się w mieszkaniu krawca. On, Marcin, Tomek, Majkel, kilkunastu innych. I akurat dziś Daniel przedstawi im prawo grawitacji. Na zielonej tablicy, która z trudem już przyjmuje kolejne pociągnięcia kredy, rozrysuje wykresy i wzory. Oni ...