POLITYKA

Czwartek, 23 maja 2019

Polityka - nr 23 (2507) z dnia 2005-06-11; s. 68-69

Świat / Egipt

Marek Ostrowski

Niedola z boskiej woli

Rozmowa z Christine Gerber, francuską pielęgniarką, wolontariuszką we wsi egipskiej pod Luksorem

Marek Ostrowski: – Eksperci ONZ od dawna twierdzą, że kluczem do postępu w regionach skrajnie biednych jest edukacja kobiet, bo one troszczą się o dzieci i mogą wszczepiać im wzorce kulturowe: chęć zdobywania wiedzy, higienę.

Christine Gerber: – Trzy czwarte miejscowych kobiet to analfabetki, nie miały szansy, właściwie nie chodziły do szkoły. Szkoła nie jest darmowa, za mundurek, książki i przybory szkolne trzeba zapłacić 80 funtów egipskich (1 funt to ok. 50 gr). Tutaj to bardzo dużo, bo ludzie zarabiają 200 funtów miesięcznie. Zresztą w Egipcie szkoła na wsi nie bywa wysoko ceniona. Klasa liczy po 40–50 uczniów, nauczyciele zarabiają słabo, wielu dorabia posługiwaniem w restauracjach, są przemęczeni. Niewiele się w tej szkole dzieje, uczniowie recytują, właściwie wykrzykują sury Koranu. Trudno, by tutejsza kobieta poszerzyła horyzonty dzieciom. Całe jej życie biegnie rytmem niemal niewolniczym. Dwa dni w tygodniu zajmują zakupy na suku (targu). Jeden – wypiek chleba, a musi wypiec ze 25–30 bochenków. Jeszcze inny dzień to pranie dla całej rodziny.

A dzieci?

Pierwsze ...