POLITYKA

Wtorek, 23 stycznia 2018

Polityka - nr 19 (2553) z dnia 2006-05-13; Polityka. Pomocnik historyczny ; s. 20-23

Stanisław Jaczyński

Niedoszła dywizja

Zanim powstała armia Andersa

W czasie II wojny światowej formacje zbrojne państw okupowanych odradzały się przede wszystkim na terytorium Wielkiej Brytanii. W Związku Radzieckim pierwszą i najmniej znaną próbę sformowania w ramach Armii Czerwonej polskiej dywizji – za plecami legalnego rządu RP w Londynie – podjęły władze radzieckie jesienią 1940 r.

Druzgocąca klęska Francji w czerwcu 1940 r. uzmysłowiła kierownictwu ZSRR, że nadzieje na długą i wyczerpująca wojnę na Zachodzie stały się nierealne. Na Kremlu dojrzewało przekonanie o nieuchronności starcia z Niemcami. Z tej perspektywy latem 1940 r. zaczęto też inaczej niż dotychczas postrzegać kwestię polską, co wyrażało się w stopniowym odchodzeniu od prowadzonej od 17 września 1939 r. polityki represji w stosunku do Polaków i szukaniu z nimi porozumienia tak na płaszczyźnie politycznej jak i wojskowej. Między innymi nastąpiło wstrzymanie (do maja 1941 r.) masowych deportacji obywateli II RP w głąb Związku Radzieckiego, osłabienie terroru policyjnego. Historycy przyczyn tych posunięć upatrują w tym, że władze radzieckie uznały, iż proces oczyszczania zajętych ziem z grup polskiej ludności (zwłaszcza inteligencji), które mogłyby organizować działalność niepodległościową, osiągnął stan zadowalający okupanta.

Wiadomo, że darzona przez radzieckiego dyktatora szczególnymi względami Wanda Wasilewska (od marca 1940 r. deputowana do Rady Najwyższej ZSRR) gościła po raz pierwszy na Kremlu 28 czerwca 1940 r. Zdaniem rosyjskiego historyka Władimira Niewieżyna Stalin miał ją zapewnić, że wcześniej czy później dojdzie do wojny z Niemcami.

3 lipca 1940 r., a więc kilka dni po spotkaniu z Wasilewską, Stalin wysłał znamienną depeszę do Leonida Hryszczuka, I sekretarza Ukrainy (z kopią m.in. do Nikity Chruszczowa), w której po wytknięciu różnych „przegięć, jakich dopuściły się miejscowe władze w stosunku do ludności polskiej”, nakazywał, by je niezwłocznie zlikwidować i zalecał zastosowanie środków zmierzających do „ustanowienia braterskich stosunków między polskimi i ukraińskimi ludźmi pracującymi”. Treść depeszy Stalina stała się pretekstem i podstawą do przyjęcia przez Biuro Polityczne KC KP(B) Ukrainy ściśle tajnej uchwały „O faktach bezprawia, których dopuszczały się miejscowe organa władzy we Lwowie”.

O nowym kursie świadczą poszukiwania osób skłonnych do współpracy na warunkach podyktowanych przez Kreml. Najbardziej znanym spośród Polaków, z którymi władze radzieckie rozmawiały, był prof. Kazimierz Bartel – trzykrotny premier w latach 1926–1930. W lipcu 1940 r. sprowadzono go do Moskwy pod pretekstem omówienia rosyjskiego wydania jego podręcznika geometrii wykreślnej. Wokół pobytu narosło wiele nieporozumień, zaś spór sprowadza się do tego, czy miał on charakter polityczny, czy wyłącznie naukowy. Skądinąd wiadomo, iż w hotelu składali mu wizyty funkcjonariusze NKWD i indagowali na temat nastrojów ludności Lwowa. Nadal jednak niewiele wiemy o politycznym wątku wizyty Bartla w Moskwie. Nasuwa się więc pytanie, skąd wzięła się wersja, jakoby rozmawiał on o powołaniu kolaboracyjnego rządu polskiego na terytoriach okupowanych przez Związek Radziecki.

W każdym razie po powrocie do Lwowa pozostawiono Bartla w spokoju. Propozycję ewakuacji ze strony władz radzieckich otrzymał on 22 czerwca 1941 r., a więc już pierwszego dnia agresji Niemiec na Związek Radziecki. Zadanie wywiezienia byłego premiera otrzymała Wanda Wasilewska, z czego się jednak nie wywiązała, w popłochu opuszczając miasto. Bartel prawdopodobnie nie chciał wyjechać ze Lwowa.

Czy z tych, znanych już w literaturze historycznej, elementów tzw. nowego kursu polityki wobec Polaków miał powstać jakiś całościowy wariant polskiej polityki Kremla – trudno rozstrzygnąć. Być może elementy te były częścią składową polityki zmierzającej do powołania w bliżej nieokreślonej przyszłości jakiegoś polskiego tworu państwowego na niesprecyzowanym terytorium, ale na pewno na ziemiach wydartych spod okupacji niemieckiej w następstwie spodziewanej zwycięskiej wojny z III Rzeszą, na czele z Polakami uznającymi bezwzględną dominację ZSRR. Poszukiwania takich ludzi właśnie trwały. Spośród osadzonych w więzieniach NKWD wyselekcjonowało osoby, które na tym etapie globalnej polityki imperium okazały się przydatne, a więc w związku z tym dostawały szansę na przeżycie.

Nie zapominajmy wszakże, iż mimo pewnej liberalizacji kursu w tej fazie władze radzieckie przeprowadzały nadal deportacje ludności polskiej do Mołdawii i w głąb ZSRR, a w czerwcu 1941 r. dokonały masowych zbrodni podczas ewakuacji więzień z zachodnich obwodów Ukrainy i Białorusi.

Wróćmy jednak do jesieni 1940 r. Wobec ochłodzenia stosunków z Niemcami władze na Kremlu postawiły na kartę polską, prawdopodobnie licząc na użycie jej w przewidywanej wojnie z III Rzeszą. Droga do Rzeszy wiodła przez Polskę, a to zmuszało do podjęcia prób porozumienia z rządem RP w Londynie i podległymi mu podziemnymi organizacjami w kraju. Za przejawy tej nowej polityki ZSRR wobec sprawy polskiej można uznać:

• wstrzymanie masowych deportacji i&...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]

Autor jest profesorem historii, dyrektorem Instytutu Nauk Społecznych Akademii Podlaskiej w Siedlcach.