POLITYKA

Sobota, 17 sierpnia 2019

Polityka - nr 21 (2908) z dnia 2013-05-22; s. 12-14

Temat tygodnia

Adam Krzemiński

Niemcy kontra Niemcy

Finał Bayern Monachium-Borussia Dortmund w Lidze Mistrzów to sygnał niemieckiej hegemonii w Europie, nie tylko piłkarskiej. Z kolei w Niemczech ten mecz jest zderzeniem dwóch różnych mentalności piłkarskich, dwóch tradycji kulturowych i politycznych. A u nas to dowód, że Polak potrafi, choć w koszulce dortmundzkich „Prusaków”.

Niemal w każdym kraju pojedynki piłkarskie przypominają zmagania z odwiecznym wrogiem. Potężny FC Bayern – 23 mistrzostwa Niemiec w ciągu 50 lat istnienia Bundesligi – i naprzeciwko Borussia, mistrz tylko ośmiokrotny. I takie są proporcje szans, choć sympatie są chyba po stronie dortmundczyków. To odruch solidarności z underdogiem podgryzanym przez przewodnika stada.

Oba kluby to legenda i twardy biznes. Prezydentem Bayernu i przewodniczącym rady nadzorczej jest Uli Hoeness. W radzie klubu zasiada były premier Bawarii – Edmund Stoiber. Natomiast w Borussii Dortmund – obecny kandydat SPD na kanclerza Peer Steinbrück. Zatem geografia polityczna pojedynku na Wembley jest wyraźna. Chadecka Bawaria przeciwko socjaldemokratycznemu Zagłębiu Ruhry.

Historia jest nieco bardziej pokrętna. Borussia ma co prawda największy stadion piłkarski Niemiec, a nawet – według londyńskiego „Timesa” – najlepszy stadion świata. Jednak pod każdym względem jest młodszym partnerem Bayernu. Ma 500 fanklubów zrzeszających 25 tys. sympatyków, głównie z węglowego kotła w Westfalii, podczas gdy Bayern ma 3 tys. klubów i ćwierć miliona ...