POLITYKA

Piątek, 19 lipca 2019

Polityka - nr 6 (2944) z dnia 2014-02-05; s. 8

Ludzie i wydarzenia / Kraj

 (E.T.)

Niemieckie prawa do polskich Maków

Kiedy wywodzący się z Armii Czerwonej Chór Aleksandrowa zaczyna śpiewać „Czerwone maki na Monte Cassino”, polska widownia zrywa się z miejsc. Wszyscy wiedzą, że przy tej pieśni, nieomal drugim hymnie, nie wypada siedzieć. Mało kto za to zdaje sobie sprawę, że kilka procent opłat za bilety popłynie do Niemiec: prawa do tantiem za „Czerwone maki” ma GEMA, niemiecki odpowiednik ZAIKS. Dlaczego właśnie Niemcy? Bo tam po powojennej tułaczce zamieszkał kompozytor pieśni Alfred Shütz. Przed wojną (urodzony w Tarnopolu) współpracował m.in. z Wesołą Lwowską Falą, po 1941 r. przystąpił do Armii Andersa, gdzie kilka godzin przed zdobyciem Monte Cassino (maj 1944 r.) skomponował muzykę do wiersza kolegi. Po śmierci Shütza dysponentem praw do melodii stała się jedna z monachijskich kancelarii prawnych.

Bez jej wiedzy i zgody nie można ani w żaden sposób ingerować w utwór, ani twórczo wykorzystywać jego fragmentów, czyli np. nagrywać coverów – tłumaczy muzyk Lech Makowiecki, który chciał wykorzystać fragment „Czerwonych maków” w swojej balladzie „...