POLITYKA

Wtorek, 23 lipca 2019

Polityka - nr 4 (2638) z dnia 2008-01-26; s. 19-21

Kraj

Wiesław WładykaJakub Janicki

Niemiło już było

Wierni miłośnicy PiS, ale także osoby bardziej neutralne, zaczynają krytykować PO za teflonowość, niedecyzyjność, ideowe rozmycie, unikanie konfrontacji. Przeciwstawiają obecne rządy złotym czasom PiS, kiedy „o coś przynajmniej chodziło”, były prawdziwe spory i twórcze konflikty. To zakłamany mit.

Sam Jarosław Kaczyński mówi o sobie, że był ostatnim premierem, w domyśle – prawdziwym premierem, który prowadził prawdziwą politykę, w przeciwieństwie do Tuska, który znika, zmienia zdanie, nie potrafi podjąć jednoznacznej decyzji.

Polityka, w opinii szerokiego obozu PiS i IV RP, to zatem domena zaplanowanego, sterowanego konfliktu, walki, ścierania się poglądów i twardych decyzji. Często wspomina się w tym kontekście niemieckiego politologa Carla Schmitta, teoretyka silnego, wręcz autorytarnego państwa, które nadaje sens życia swoim obywatelom. To dopiero państwo i rząd, który podejmuje arbitralne decyzje, są w stanie nakłonić człowieka do tego, aby stał się istotą etyczną i znalazł swoje miejsce w porządku świata.

Nie miejsce tu na szczegółowe rozpatrywanie koncepcji Schmitta, choć powołuje się na niego wielu polityków PiS, ważna jest ogólna konkluzja: państwo może wszystko, a decyzje władzy państwowej ustanawiają ład konieczny do samookreślenia się obywateli. W konsekwencji, rządzenie krajem polega na walce, w której zwycięzcą moż...