POLITYKA

Wtorek, 21 listopada 2017

Polityka - nr 11 (2443) z dnia 2004-03-13; s. 76-77

Nauka / Afazja

Marcin Rotkiewicz

Niemy mózg

Ludzką mową zawiaduje niezwykle skomplikowany system komórek nerwowych w mózgu. Kiedy ulega uszkodzeniu – ludzie mogą stracić zdolność komunikowania się z otoczeniem. Nazywa się to afazja. Można to leczyć.

Pięćset franków francuskich zadecydowało o jednym z najważniejszych odkryć w dziedzinie badań nad mózgiem. Wszystko zaczęło się od Franza Josepha Galla, niemieckiego lekarza, który pod koniec XVIII w. stworzył system zwany frenologią. Według niego nasza psychika miała składać się z wielu odrębnych, wysoce wyspecjalizowanych zdolności, jak na przykład miłość małżeńska czy przywiązanie do miejsca. Za każdą taką zdolność odpowiada odrębny „organ” mózgowy, który w miarę rozwoju tworzy na powierzchni czaszki wypukłości. Analiza owych wypukłości miała odpowiadać na pytanie, jakie cechy psychiczne u danego człowieka są wysoce rozwinięte, a które wręcz uległy zanikowi.

Język „tan-tan”

Teoria ta, choć nie kryły się za nią żadne solidne dowody naukowe, stała się niezwykle głośna i modna. Podzieliła środowisko lekarzy na zagorzałych jej zwolenników i zaciekłych przeciwników. Ale przede wszystkim zachęciła ówczesnych uczonych do bardzo wnikliwych badań nad lokalizacją poszczególnych funkcji w mózgu. Gall twierdził na przykład, że w przedniej części mózgu tuż za gałką oczną znajduje się „organ” mowy, co miało czynić niezwykle elokwentnymi osoby z wyłupiastymi oczami.

Zwolennikiem istnienia wyspecjalizowanego ośrodka mowy był paryski lekarz Jean Baptiste Bouillaud. Udało mu się nawet wstępnie potwierdzić lokalizację sugerowaną przez Galla. Jednak wielu wybitnych naukowców ostro skrytykowało Bouillauda. Poirytowany tym postanowił w 1857 r. przeznaczyć 500 franków dla tego, kto ostatecznie dowiedzie, jak jest naprawdę.

Być może to właśnie zdarzenie zdopingowało młodego francuskiego chirurga Paula Broca. Zaledwie cztery lata później przedstawił on przypadek chorego o nazwisku Leborgne, który 20 lat przed śmiercią utracił mowę. Potrafił wymawiać jedynie dwie sylaby „tan-tan”, z których budował swoje wypowiedzi. Nie wpłynęło to jednak na pozajęzykowe zachowania chorego – sprawiał wrażenie równie inteligentnego jak przed utratą mowy. Kiedy Leborgne zmarł, Broca obejrzał jego mózg i odnalazł chorobowe zmiany w lewym płacie czołowym, czyli miejscu, które Gall i Bouillaud wskazywali jako lokalizację ośrodka mowy. Gdy po jakimś czasie zbadał mózg drugiego pacjenta cierpiącego na takie same zaburzenia i odnalazł uszkodzenie kory mózgowej w analogicznym miejscu, nie miał wątpliwości, że zlokalizował ośrodek odpowiedzialny za zdolność mówienia, a dokładnie rzecz mówiąc za artykulację.

Przez kilkanaście lat zagadka „nadawania” mowy, przynajmniej jeśli chodzi o umiejscowienie jej ośrodka w mózgu, wydawała się rozwiązana. W głowach ludzi miał znajdować się jeden konkretny moduł, którego uszkodzenia sprawiały, że przestawali mówić. Tak zdawały się sugerować odkrycia Broca. Jednak w 1874 r. młody niemiecki psychiatra i neurolog Carl Wernicke dowiódł, że w korze mózgowej istnieje jeszcze inny obszar związany z komunikowaniem werbalnym.

Osoby z uszkodzonym pewnym rejonem lewej półkuli mózgu (zwanym zakrętem skroniowym) wprawdzie nie miały kłopotów z prawidłowym wypowiadaniem słów, ale nie układały się one w żadne sensowne komunikaty. Ponadto używały jakichś dziwacznych wyrażeń jakby z nieistniejących języków i często nie rozumiały tego, co się do nich mówiło. W takim razie, stwierdził Wernicke, w zakręcie skroniowym mózgu znajduje się rejon decydujący o zdolności do pojmowania języka. Porównując pacjentów swoich i opisanych przez Broca rozróżnił dwa ośrodki mowy: jeden odpowiada za ekspresję języka, drugi za jego recepcję.

Od nazwisk obydwu odkrywców wspomniane rejony lewej półkuli mózgu nazywa się dziś polami Broca i Wernickego. – Jednak obecnie żaden naukowiec czy klinicysta zajmujący się badaniem relacji mózg–język nie powie, że ta niezwykle złożona czynność psychiczna, odróżniająca człowieka od innych istot, zlokalizowana jest w jakiejś jednej, określonej strukturze mózgowej. Nawet tak prosta czynność jak nazwanie łyżeczki do herbaty angażuje bardzo złożony funkcjonalny system neuronalny dla czynności nazywania, obejmujący różnie zlokalizowane struktury w mózgu. A cóż dopiero np. monolog czy dialog z żartem, podtekstem itd. Pokazują to współczesne techniki obrazowania pracy mózgu, zdrowej osoby mówiącej lub chorego z afazją – mówi dr Joanna Seniów z Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie.

Prowadzone przez ponad sto lat badania nad lokalizacją funkcji mowy pozwoliły ustalić, że oprócz rejonów, które postulowali Broca i Wernicke, w jej tworzenie zaangażowanych jest wiele okolic mózgu, które są ze sobą w niezwykle skomplikowany sposób powiązane. Niektóre z nich znajdują się blisko postulowanych przez dwójkę naukowców obszarów kory (części płata czołowego i skroniowego), inne gdzie indziej, na przykład w korze ciemieniowej.

<...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]

Tagi

mózgafazjachoroby