POLITYKA

Poniedziałek, 25 marca 2019

Polityka - nr 45 (3185) z dnia 2018-11-07; s. 21-23

Polityka

Rafał Kalukin

Niepodległość bez jedności

Kultywowanie rocznic odzyskania niepodległości, zamiast skłaniać do historycznego realizmu i odpowiedzialności, staje się rytuałem, w dodatku skradzionym przez prawicowych radykałów.

Miało być hucznie, wzniośle, z przytupem. Na stulecie niepodległości rządzący ostrzyli sobie zęby od dawna. W końcu dostali w prezencie od losu niecodzienną okazję poprowadzenia narodu w wielkim patriotycznym korowodzie. Scenariusz obchodów jednak nie porywa. Nawet nie spróbowano wyjść poza sztampę patriotycznej akademii. Nie ma tu nic, co by podkreślało wyjątkowość tej rocznicy. Jedynie jeszcze więcej tego samego, co zwykle.

Akcję wspólnego śpiewania hymnu rządzący reklamują jako akt konsolidacji wspólnoty o dziejowej niemal doniosłości. Dominuje bezpieczny kult bohaterów. Swojski kicz marszałkowskich wąsów i maciejówek oraz wystylizowanej na tysiąc sposobów „Pierwszej Brygady”. Oczywiście będą niezliczone msze, uroczyste apele, ordery (także dla zmarłych), patriotyczne pikniki, festyny. Jakby od przedwojnia nic się nie zmieniło. Taki sam przerost formy nad treścią i emocji nad myśleniem.

„Urobienie duszy, oto cel obchodów” – wskazywał w 1934 r. sanacyjny Instytut Propagandy Państwowotwórczej. „(...) Chodzi o dusze uczestników, więc o stworzenie takiej moralnej ...