POLITYKA

Piątek, 22 lutego 2019

Polityka - nr 17 (2702) z dnia 2009-04-25; Polityka. Polska w Unii. Pierwsze 5 lat; s. 14-16

Aleksander Smolar

Niepokoje i nadzieje

Traktat konstytucyjny (i jego nieco skromniejsza mutacja, traktat lizboński) miał rozwią­zać trzy podstawowe proble­my Unii: niedostatek w niej demokracji, nieefektywność działania i nieprzejrzystość procesów decyzyjnych. Los traktatu ciągle nie jest jasny, ale i tak ów potrójny cel przykrywał bardziej fundamentalny problem kryzysu projektu europejskiego.

Proces integracji europejskiej był od początku projektem oświeconych elit marzących o Stanach Zjednoczonych Europy. Wraz z coraz silniejszą obecnością Unii w życiu jej obywateli, elitarny charakter projektu stawał pod znakiem zapytania. Rozczarowania Europą miały różne źródła: pogarszające się wyniki gospodarcze, ogólny spadek zaufania do instytucji europejskich, obawa przed globalizacją, ksenofobią czy obecny strach przed kryzysem. Przyczyny te miały jednak niewielki związek z kwestią mandatu demokratycznego Wspólnoty. Unijna Europa jest bowiem solidnie zakorzeniona w procedurach demokratycznych. Parlament będzie wkrótce ponownie wybierany przez obywateli Unii w bezpośrednich wyborach; najwyższą instancją UE jest jej Rada, w której zasiadają głowy państw i szefowie rządów krajów członkowskich; Komisję Europejską powołują państwa członkowskie wespół z Parlamentem Europejskim. Można wiec mówić o „deficycie demokratycznym” tylko z perspektywy ideału Unii jako coraz silniej zintegrowanej, federalizującej się wspólnoty politycznej, systematycznie przejmującej kompetencje państw narodowych. Jednak ideał taki żywią dziś coraz węższe elity europejskie. Dlatego też w istocie problemem nie jest ó...