POLITYKA

Niedziela, 21 lipca 2019

Polityka - nr 17 (2702) z dnia 2009-04-25; s. 20-22

Kraj

Ewa Winnicka

Niepomagalni

Tragiczny pożar budynku socjalnego w Kamieniu Pomorskim to przejaw zaniechania. Samorządy od lat nie mają ani pomysłu, ani pieniędzy, by radzić sobie z biedą i patologią. Chodzi o pięć milionów osób żyjących w ubóstwie.

Dzięki kontroli zarządzonej przez wicepremiera Grzegorza Schetynę po tragedii w Kamieniu Pomorskim dowiemy się wkrótce, że kilka tysięcy osób biednych, bezradnych, często zarażonych patologią powinno natychmiast opuścić swoje socjalne lokale. I co dalej? Spoza emocjonalnych zapewnień polityków, że pomoc dla pogorzelców już nadchodzi, przebija bezradność wobec osób, które wypadły poza społeczną burtę. Czy zadaniem państwa jest przywrócenie ich do społeczeństwa, czy raczej dbałość o to, by nie umarli szybko z głodu i wyziębienia?

W Polsce żyją dwa miliony osób, o których nie wiadomo, za co kupują chleb. Dalsze trzy miliony egzystują na granicy ubóstwa. O ile w ostatnich przedkryzysowych latach spadła nieco liczba osób skrajnie ubogich, to wzrosła liczba „społecznie wykluczonych”. Wiadomo dziś, że wobec nich nie zdadzą egzaminu żadne narzędzia, którymi dysponuje pracownik socjalny w gminie. Pomoc socjalna w obecnym wydaniu konserwuje wielopokoleniową biedę, finansując co miesiąc jej nałogi. Tylko świadczenia finansowe gmin to ponad 2 mld zł rocznie.

Jest co ...