POLITYKA

Piątek, 24 maja 2019

Polityka - nr 17 (3208) z dnia 2019-04-24; s. 144

Felietony / Stomma

Ludwik Stomma

Niespodziewana lekcja z pożaru

Pożar katedry Notre Dame to był widok fascynujący i przerażający zarazem. Wielka czerwona pochodnia w środku miasta i odsunięty o 300 m, wciąż powiększający się tłum paryżan i turystów, którzy przyglądali się zagładzie katedry w rozpaczliwej ciszy (tylko polska telewizja wyłowiła jakąś grupkę śpiewającą nabożne pieśni). Była to martwa, przejmująca cisza, co podkreślali wszyscy sprawozdawcy. Ludzie stali jak porażeni. Przeciągły jęk wyrwał sie tylko wtedy, kiedy runęła iglica (tak popularnie określało się sygnaturkę Notre Dame). Budowa paryskiej katedry została postanowiona przez króla Ludwika VII. Przeszedł on do historii Francji właściwie tylko dzięki replice, jakiej udzielił pyszniącemu się posłowi angielskiemu Gautierowi Mapowi, archidiakonowi Oxfordu: „Różne są bogactwa królów. Władcy Indii mają szlachetne kamienie, tygrysy i słonie. Cesarz Bizantyjski i królowie Sycylii szczycą się swoim złotem i jedwabiem.

(...) Cesarz Rzymski, czyli Niemiecki ma wojowników i konie bojowe. (...) Twojemu Panu – królowi Anglii nie brakuje ...