POLITYKA

Poniedziałek, 22 lipca 2019

Polityka - nr 33 (2718) z dnia 2009-08-15; s. 56-58

Historia

Michał Smolorz

Nieświęty śląski święty

Mija 70 lat od śmierci Wojciecha Korfantego, człowieka – legendy, który przyprowadził Śląsk do Polski, a potem został przez Polskę zdeptany.

Ma swoje aleje, ulice i place w 12 śląskich miastach, jest patronem 16 szkół podstawowych, średnich oraz wyższej uczelni. Spogląda na rodzinną ziemię z dwóch pomników, trzeci stanie lada moment, nikt nie zliczył popiersi, płaskorzeźb oraz tablic pamiątkowych. W urzędach wiszą jego portrety, patronuje dorocznej nagrodzie regionalnej. Poświęcono mu kilka poematów i utworów muzycznych, ekspres Intercity nosi jego imię. W plebiscycie „Gazety Wyborczej” na najwybitniejszego Ślązaka XX w. zwyciężył bezapelacyjnie, w badaniach tożsamości regionalnej okazał się praktycznie jedyną postacią z historii, którą potrafi wymienić młodzież szkolna.

Wojciech Korfanty to postać wielowymiarowa, trudna do jednoznacznej oceny. Prof. Jan Miodek powiązał jego charakter z etymologią nazwiska, bo „korfanty” znaczy tyle co „rogaty”, „rogata dusza”.

Rodowód miał modelowy; przyszedł na świat w 1873 r., u początku kajzerowskich Niemiec, w górniczej rodzinie spod Siemianowic Śląskich. Było to typowe dla Górnego Śląska środowisko dwujęzyczne, indyferentne narodowo. Sam Korfanty (ochrzczony jako Albert, polskim brzmieniem Wojciech zaczął się podpisywać dopiero w 1901 r.) ...