POLITYKA

Wtorek, 11 grudnia 2018

Polityka - nr 39 (2264) z dnia 2000-09-23; s. 88-89

Społeczeństwo / Prawo

Stanisław Podemski

Nieswoi swoi

Poselska większość nie może przeforsować ustawy o mniejszościach narodowych

Dlaczego Leon Tarasewicz, znakomity malarz białoruskiego pochodzenia (laureat Paszportu „Polityki”), odmawia przyjęcia nagrody prezydenta Białegostoku na znak sprzeciwu i pisze: „Władze miasta jako rządząca większość podejmują nieprzemyślane kroki w kierunku niepotrzebnego jątrzenia i atakowania mniejszości”? Dlaczego latami trwała gorsząca zwłoka i przetargi przy budowie pomnika choć katolickiego, ale litewskiego arcybiskupa w Suwałkach? Dlaczego urzędowy dokument stwierdza, że w policyjnych dochodzeniach Romowie są traktowani gorzej niż inni obywatele? Dlaczego mimo paru przepisów kodeksu karnego nie ściga się autorów antysemickich piśmideł i napisów na murach?

Po ośmiu latach pracy nad projektem ustawy o mniejszościach narodowych i etnicznych w RP Sejm w marcu 1999 r. przekazał go do ostatecznego przygotowania komisjom. Dyskusja w tej kwestii była zacięta. Przeciwnicy ustawy mówili nawet o „naruszeniu integralności Rzeczpospolitej” i o „ośmieszeniu państwa”. Przez kolejne półtora roku nad dokumentem tym, oczekiwanym przez ponad milion Ukraińców, Niemców, Białorusinów, Litwinów (że wymienię najliczniejsze grupy narodowościowe zamieszkujące Polskę), wykonano parę ruchów pozornych. Nie wiadomo więc nie tylko, kiedy ustawa ta zostanie uchwalona, ale i czy zostanie w ogóle przyjęta. Mimo iż zwolenników ustawy było 395, a przeciwników zaledwie 115. Opór tych ostatnich był wielce głośny i – jak się okazało – skuteczny.

W kwietniu 1999 r. powołano 14-osobową podkomisję, złożoną z przedstawicieli różnych ugrupowań partyjnych i komisji (np. spraw wewnętrznych, sprawiedliwości, kultury, środków przekazu, edukacji, mniejszości narodowych), aby ostatecznie zredagowała ten projekt. Gremium to dopiero we wrześniu 1999 r. znalazło czas na „ustalenie ...