POLITYKA

Poniedziałek, 27 maja 2019

Polityka - nr 10 (2340) z dnia 2002-03-09; s. 34-38

Świat

Jagienka Wilczak

Niezatapialny

Cały świat śledził olimpiadę, Serbowie – proces Miloszevicia

Najchętniej oglądanym widowiskiem telewizyjnym w Jugosławii są bezpośrednie transmisje procesu Slobodana Miloszevicia przed Trybunałem w Hadze. W cotygodniowym rankingu wydarzeń medialnych, prowadzonym przez popularną stację Studio B, widzowie już drugi raz z rzędu uznali rzecz za absolutny przebój. Tylko intelektualiści protestują nieśmiało, że to banalizacja zła.

Proces Miloszevicia transmitują dwa kanały telewizyjne. Nie można powiedzieć, że w tym czasie pustoszeją ulice i zamiera życie, ale relacje oglądano nawet w parlamencie. Miloszević ma zwolenników w Socjalistycznej Partii Serbii, której przez lata przewodził. To właśnie członkowie SPS protestowali przeciw przekazaniu swego przywódcy do Hagi, a ostatnio wyrazili oburzenie przed ambasadą Holandii, bo odmówiła wizy Mirze Markovic, żonie Slobo. Wierny elektorat Miloszevicia jest już podstarzały i pewnie nie odegra większej roli. Jego sympatycy to byli funkcjonariusze państwowi, wojskowi, policjanci. Ale także emeryci i bezrobotni, którzy przyczyny swych kłopotów upatrują w demokratycznych zmianach. Jakby zapomnieli, kto doprowadził Jugosławię do ruiny.

Arogancki i demagogiczny

Widzowie nie nudzą się przed telewizorami. Bo proces Miloszevicia okazał się swoistym spektaklem. Ekstradycja nie wywołała, wbrew oczekiwaniom, większego poruszenia. W pogoni za normalnym życiem trochę już nawet zapomniano o byłym prezydencie. A tu nieoczekiwanie nastąpił wielki powrót na ekrany.

O tym, że Slobo, z wykształcenia prawnik, nie będzie łatwym przeciwnikiem, ...