POLITYKA

Poniedziałek, 19 sierpnia 2019

Polityka - nr 35 (2618) z dnia 2007-09-01; s. 38-40

Rynek

Joanna Solska

Niezbędnik emigranta

Wiele polskich firm żyje coraz lepiej dzięki rodakom wyjeżdżającym do pracy za granicą. A kolejne kombinują, jak uszczknąć coś dla siebie z 3,5 mld euro, które rocznie przysyłają oni do kraju.

Ponad połowa polis (grubo powyżej 100 tys.), jakie PZU sprzedał w pierwszym półroczu osobom udającym się za granicę, wykupiona została przez kandydatów na emigrantów.

Łatwo ich poznać, bo najczęściej kupują polisę na cały rok. Ubezpieczenie nazywa się turystycznie (wojażer), ale ma też opcję „ryzyko pracy” i to jest dla kupujących opcja najważniejsza. Dla ubezpieczyciela, bez zadawania pytań, jasne jest nawet, czy delikwent udaje się za granicę do pracy legalnej, czy – najczęściej – zamierza jej szukać na czarno. Wtedy bowiem istnieje poważne ryzyko, że rodak wyląduje na zmywaku.

Jedno ryzyko pociąga za sobą następne – wypadek w razie skaleczenia ostrym narzędziem lub tylko zetknięcia ze środkami chemicznymi. Albo upadek z dachu, co się naszym często zdarza. Krótko mówiąc, w takich przypadkach opcję „ryzyko pracy” należy rozszerzyć o nieco droższą „ryzyko związane z pracą fizyczną”. Dla legalnych jest mniej istotna, bo pracodawca ich ubezpieczy. Ale dla tych pracujących na czarno tylko polisa daje gwarancję, że wylądują – jeśli będzie trzeba – w szpitalu, ...