POLITYKA

Sobota, 25 maja 2019

Polityka - nr 18 (2243) z dnia 2000-04-29; s. 82-85

Nauka

Stanisław Mrówczyński

Nieziemska kartografia

W wydanym przez NASA Atlasie Układu Słonecznego oglądamy powierzchnie Marsa, Wenus, Jowisza, Saturna i Neptuna

Zdobywcy zawsze rysowali mapy podbitych terenów; dzięki nim szczęśliwie wracali do domu, kolejne wyprawy kończyły się sukcesem. Skoro podbój kosmosu należy do największych dokonań kończącego się wieku, nic dziwnego, że NASA sporządziła szczegółowy atlas naszych okolic – Układu Słonecznego. Zagubieni wśród kraterów Marsa znajdziemy teraz bez kłopotu drogę powrotną na Ziemię.

Gdy w 1585 r. flamandzki geograf Ger hardus Mercator wydawał dzieło swego życia, nazwał zbiór map atlasem, przywołując imię siłacza dźwigającego ziemski glob. Wedle nieco innej wersji mitu Atlas miał wspierać na ramionach nie Ziemię, lecz cały nieboskłon. Uczynienie go patronem kosmicznych map wydaje się więc najwłaściwsze. Jednak ich sporządzenie mogło być przez wieki jedynie marzeniem kartografów. Poznawanie naszego Układu Słonecznego następowało powoli. Starożytni znali (poza Ziemią) jedynie pięć planet: Merkurego, Wenus, Marsa, Jowisza i Saturna. Tworzyły one wraz ze Słońcem i Księżycem grupę siedmiu wędrowców przemierzających firmament, w odróżnieniu od wszystkich innych gwiazd poruszających się jedynie wraz z całym sklepieniem niebieskim.

Liczba znanych planet pozostawała niezmienna aż do 1791 r., kiedy William Herschel zauważył w pogodną marcową noc blado świecący obiekt, przemierzający nieboskłon. Okazała się nim być planeta krążąca wokół Słońca po orbicie dwukrotnie większej niż Saturn. Z czasem przyjęło się ją nazywać Uranem. Neptuna odkryto w 1847 ...