POLITYKA

środa, 21 listopada 2018

Polityka - nr 41 (2266) z dnia 2000-10-07; s. 58-60

Kultura

Maja WolnyIgor Cieślicki  [wsp.]

Niezrównana dziwaczność

Czy polska literatura nadaje się na eksport?

Za dwa tygodnie rozpocznie się największa w dziejach kampania promocyjna polskiej literatury. Jako gość honorowy targów książki we Frankfurcie mamy niepowtarzalną okazję, by na tym wielkim kiermaszu pokazać i sprzedać światu coś z naszej twórczości.

To trzeba powiedzieć uczciwie – polska literatura nie ma dużych walorów eksportowych. Nie pomaga nam język – trudny, egzotyczny, na który w dodatku nie było i chyba nie będzie specjalnej mody. Nie pomagają również wydawcy, którzy – z małymi wyjątkami – często nie mają ani pomysłu, ani pieniędzy na wypromowanie naszych autorów za granicą. Pisarza nie wspiera również krytyka – w Polsce wciąż prawie wyłącznie akademicka i za surowa dla literatury popularnej. Pochwałę uczonych polonistów zdobywają tylko utwory najambitniejsze, często bardzo hermetyczne. Autorzy muszą więc stawać przed niespotykanym w świecie dylematem: czy mieć dobre recenzje, ale niskie nakłady, czy też sprzedać tysiące egzemplarzy, ale popaść w niełaskę krytyków.

Trudno byłoby zachodnim agentom wytłumaczyć te wszystkie skomplikowane relacje, całą naszą tradycję i specyficzną, wciąż trochę romantyczną rolę pisarza. Niewiele by ich to zresztą obchodziło, bo liczą się konkrety. – Kiedy próbuje się sprzedać książkę za granicę, wszyscy w pierwszej kolejności pytają o to, jaki był jej nakład w kraju – mówi Katarzyna Mach ...

Zdaniem autorów

Marek Bieńczyk
pisarz i tłumacz:

Przeczytałem ostatnio kilka książek, które otrzymały nagrodę Goncourtów (najbardziej prestiżowe wyróżnienie literackie we Francji). Ich poziom w porównaniu z naszą twórczością ostatnich lat jest niski. Jednak polskie powieści nie odnoszą sukcesów za granicą. Być może dlatego, że nie są na ten sukces zaprogramowane. A i krytyka jest bardziej krytyczna niż na Zachodzie. Niewielu polskich autorów traktuje pisanie jako zwykłe rzemiosło – z reguły podchodzą oni do twórczości literackiej bardziej ambitnie, wyznaczając jej cele inne, niż odgadywanie gustów czytelników i odpowiadanie na nie.

 

Stefan Chwin
pisarz:

Generalnie Polaków mało się czyta w Europie. Jeśli chodzi o rynek niemieckojęzyczny, który trochę znam z autopsji, nawet Nobel dla Miłosza i Szymborskiej niczego tu nie poprawił. Wiadomo na przykład, że prestiżowa „Biblioteka Polska” Karla Dedeciusa nie sprzedaje się najlepiej. Przyczyna tej „eksportowej blokady” jest prosta, choć raczej dość przykra. Sporo Niemców, Szwajcarów czy Austriaków wciąż uważa, że Europa kończy się na Odrze (bardziej radykalni uważają zresztą, że kończy się już na Łabie), na wschód od Odry zaś, a ściślej na trawiastych równinach między Odrą a Petersburgiem nie dzieje się nic ciekawego. „Polska? – usłyszałem na pewnym bankiecie w Bonn. – No cóż, mokro i zimno. Wolę Francję”. Potężny rynek księgarski Niemiec jest zalany dobrą, jak mnie zapewniano, literaturą anglojęzyczną, z którą nie tylko literatura polska, ale i współczesna literatura niemiecka nie mają żadnych szans. Czy to się zmieni po targach we Frankfurcie? Dałby Bóg. Ale nie warto sobie, jak myślę, obiecywać zbyt wiele.

 

Antoni Libera
pisarz i tłumacz:

Myślenie o literaturze w kategoriach zbiorowych i narodowych („co i jak my, Polacy, powinniśmy pisać, aby nas czytano na świecie?”) prowadzi na manowce. Literatura jest domeną czysto indywidualną (nawet jeśli czasami służy sprawie narodowej) i jej wartość zależy wyłącznie od siły umysłu i wyobraźni piszącego. Poza tym literatura jest przede wszystkim formą namysłu i medytacji nad światem i ludzkim losem, dlatego też popularność nie może być celem samym w sobie. Wydaje się, że literaturze polskiej grożą obecnie te same przypadłości co dawniej, czyli „sarmatyzm” i „cudzoziemszczyzna”. Pierwszy występuje dziś w postaci „swojskości” albo „swojactwa” i „knajactwa”, w formie zdegradowanej szlachetczyzny z kultem sprytu i krzepy fizycznej, bezmyślnego emocjonalizmu i krzykliwej tromtadracji. Druga pleni się poprzez hołdowanie światowym nowinkom: w postaci kalkowania wzorów zachodniej literatury popularnej oraz w pozach i grymasach pseudoawangardy i postmodernizmu, nie mających głębszego zaplecza intelektualnego.

Światowi pisarze

Najczęściej tłumaczeni polscy autorzy współcześni w ostatniej dekadzie

Liczba języków

Wisława Szymborska ...... 22

Ryszard Kapuściński ...... 17

Stanisław Lem ...... 17

Czesław Miłosz ...... 15

Sławomir Mrożek ...... 14

Andrzej Szczypiorski ...... 13

Karol Wojtyła ...... 12

Zbigniew Herbert ...... 11

Jerzy Andrzejewski ...... 10

Paweł Huelle ...... 9

Źródło: „Literatura polska 1990–2000 w przekładach”, Biblioteka Narodowa. Dane za okres od stycznia 1990 do czerwca 2000 nie uwzględniają antologii.