POLITYKA

Piątek, 18 stycznia 2019

Polityka - nr 39 (2369) z dnia 2002-09-28; s. 20-22

Temat tygodnia / Ekstradycje

Piotr Pytlakowski

Nigdzie się nie schowasz

Przed obliczem sądu stoi czternastu ludzi, z tego pięciu to zarząd gangu pruszkowskiego. Brakuje wielu z pierwszego planu, najbardziej – Andrzeja Zielińskiego, Słowika. Polska czeka na wydanie gangstera, ale hiszpański sąd zwleka.

Ze Słowikiem – według polskich prokuratorów zajmujących się przestępczością zorganizowaną – sytuacja zakrawa na międzynarodowy skandal. Sygnał dla polskich bandytów jest czytelny – jak uciekać, to na Półwysep Iberyjski.

Słowik w Walencji

Ubiegłoroczny program TVN „Pod napięciem”: Marcin Wrona przez telefon komórkowy rozmawia z Andrzejem Zielińskim, ps. Słowik, jednym z bossów gangu pruszkowskiego. Słowik opowiada androny. Twierdzi, że jest niedaleko, ukrywa się gdzieś w Polsce. Policjanci z CBŚ wiedzą, że to zmyłka. Już wcześniej bandytę namierzyli w Hiszpanii, zresztą dzięki monitoringowi jego rozmów telefonicznych. – Za często dzwonił do żony – wyjawia policjant z CBŚ. Śledczy znają miejsce, w którym mieszka, harmonogram dnia, gdzie się stołuje, gdzie robi zakupy. Wydaje się, że ściągnięcie Słowika do krajowej klatki to tylko zwykła formalność. Zieliński chyba nie podejrzewa, że jest już osaczony. Przy pomocy pozostałej w Polsce żony wydaje w sierpniu 2001 r. biografię pt. „Skarżyłem się grobowi...”. ...