POLITYKA

środa, 22 maja 2019

Polityka - nr 38 (2316) z dnia 2001-09-22; s. 37-40

Kraj

Marek Henzler

Niż zwyżkuje

I Kongres Demograficzny będzie obradować dłużej, niż trwa ciąża

Demografowie biją na alarm. Trzeci rok z rzędu w Polsce zmniejsza się liczba ludności. Optymistyczna prognoza GUS, sporządzona w 1996 r., zakładająca, iż w 2010 r. będzie nas 40 mln, trafiła do kosza. W końcu tej dekady będzie nas 38,7 mln, a w połowie XXI w. – już jedynie 33,8 mln. Czy da się powstrzymać wyludnianie Polski i starzenie jej mieszkańców?

Jeśli otworzymy internetową stronę U.S. Bureau of the Census (www.census.gov/cgi-bin/ipc/popclockw), to znajdziemy na niej światowy zegar demograficzny. 12 września 2001 r. o godz. 12.44.07 GMT pokazywał on, iż Ziemię zamieszkiwało 6 172 882 249 osób. W ciągu następnej godziny urodziło się 15 020 dzieci, a 6279 osób zmarło. Ale choć globalny przyrost naturalny wyniósł 8741 osób, to w tym czasie w 67 krajach świata (także w Polsce) nastąpił spadek liczby ludności. W Polsce wpływ na to ma nie tyle jeszcze różnica między liczbą urodzin i zgonów (w 2000 r. odpowiednio 378,3 tys. i 368,0 tys.), co ujemne saldo migracji zagranicznych (–19,7 tys. osób).

Szewc bez butów

Nasi demografowie 15 września br. rozpoczęli swój I Kongres. Poza sesją inauguracyjną przewiduje się cykl seminariów poświęconych różnym zjawiskom demograficznym, a dorobek naukowy Kongresu zostanie podsumowany podczas plenarnych obrad za rok. Ale choć demografowie obradować będą dłużej niż trwa ludzka ciąża, to nie ma co liczyć na to, iż w tym czasie ...