POLITYKA

Poniedziałek, 17 czerwca 2019

Polityka - nr 7 (2692) z dnia 2009-02-14; s. 86-88

Świat

Anna Tomczyk

Niziny nie chcą wyżyn

Felipe ma 14 lat. Żuje kokę, żeby nie czuć głodu. Pracuje w kopalni, w której nie ma elektrycznych wózków ani szerokich korytarzy. W gorącym powietrzu unoszą się kurz, pył i drobinki azbestu, ale Felipe nie ma maski – nie stać go. Chłopak mieszka na obrzeżach Potosí na wysokości niespełna 4 tys. m. Jego ojciec zmarł rok temu na pylicę płuc. Jako najstarszy syn Felipe musiał przerwać szkołę i przejąć obowiązki głowy rodziny. Matka sprzedaje na targu koraliki z nasion modligroszku, swetry z wełny alpaki i wysuszone płody lam, które, jak wierzą Indianie, przynoszą pomyślność.

Felipe mówi po hiszpańsku, ale co chwilę wtrąca słowa ze swojego rdzennego języka – keczua. Jak na nastolatka jest dość dobrze zorientowany w sytuacji politycznej kraju. Zresztą tam wszyscy rozmawiają o polityce. Felipe wierzy, że przy pomocy prezydenta Moralesa i Pachamamy (matki Ziemi) jego lud odzyska godność – wygoni zagraniczne korporacje i będzie mógł o sobie decydować. Felipe to typowy colla, człowiek gór.

340 km dalej na ...