POLITYKA

Poniedziałek, 27 maja 2019

Polityka - nr 2 (2280) z dnia 2001-01-13; s. 30-32

Kraj

Ryszarda Socha

Niższa uczelnia

Bałtycka i córki, spółka z bardzo ograniczoną odpowiedzialnością

Sąd Gospodarczy w Koszalinie oddalił wniosek o ogłoszenie upadłości Bałtyckiej Wyższej Szkoły Humanistycznej, która zalega ZUS z zapłatą około 10 mln zł. Ten sam sąd zawiadomił prokuraturę o powziętym podejrzeniu, że w BWSH popełnione zostało przestępstwo: ucieczka przed wierzycielami z posiadanym majątkiem. Pouczająca jest historia wzlotu i upadku tej przedziwnej instytucji usługowej.

To mogła być naprawdę dobra uczelnia i tego mi żal – mówi Zdzisław Dubiella, dr hab., fizyk, do czerwca 2000 r. rektor BWSH. Zaczęło się od spółki z o.o. Miscellanea, którą w 1992 r. w Koszalinie założył z Romanem Skeczkowskim, doktorem historii. Dubiella, wtedy lider miejscowego Porozumienia Centrum, miał za sobą doświadczenie poselskie, w tym przewodniczenie sejmowej komisji obrony narodowej. Toteż pierwsze pieniądze wspólnicy zarobili na kształceniu wojskowych, oficerów zobligowanych ustawą do zdobycia tytułów magistra. Kolejnym krokiem było powołanie w 1994 r. Bałtyckiej Wyższej Szkoły Humanistycznej. Skeczkowski, posiadacz 60 proc. udziałów w Miscellanei, został kanclerzem uczelni, Dubiella, właściciel 40 proc. – rektorem. – Jako rektor – stwierdza – byłem figurantem, w sprawach finansowych nie miałem nic do powiedzenia.

Należałoby dodać: figurantem wielce wpływowym, radnym, a przez pewien czas także wiceprzewodniczącym Rady Miejskiej. Miasto raz po raz dawało dowody swojej życzliwości wobec uczelni i jej właścicieli, sprzedając BWSH i Miscellanei liczne nieruchomości – bez ...