POLITYKA

Wtorek, 11 grudnia 2018

Polityka - nr 42 (3081) z dnia 2016-10-12; s. 11

Ludzie i wydarzenia / Świat. Komentarz

Artur Domosławski

Nobel niesymetryczny

Tylko ktoś taki jak Juan Manuel Santos – od piątku laureat Pokojowego Nobla – mógł doprowadzić do zakończenia wojny domowej z partyzantką FARC. Człowiek elity, absolwent Harvardu i London School of Economics, z rodziny byłych właścicieli największej kolumbijskiej gazety „El Tiempo”, przyjaciel wpływowych osobistości na świecie. Dlaczego akurat ktoś taki jak on? Bo tylko ktoś, kto był ministrem obrony w rządzie, który partyzantów zamierzał rozbić w pył, miał szansę podjąć dialog z FARC i nie wywołać buntu w armii. Bo tylko konserwatysta mógł rozbroić obawy części biznesu i klas wyższych, że nie oddaje kraju „komunistom”. I tylko ktoś taki jak on mógł – podejmując rozmowy ze znienawidzonymi przez elity guerrilleros – rzucić na szalę swój autorytet i część tego autorytetu ocalić. Zaś jego osobiste koneksje uruchomiły wokół dialogu z FARC dobrą aurę na świecie.

Nagroda Nobla pomoże procesowi pokojowemu w Kolumbii, który znalazł się na zakręcie. Kilka dni po podpisaniu porozumień z FARC większość Kolumbijczyków odrzuciła je w referendum. Co prawda ...