POLITYKA

Czwartek, 22 sierpnia 2019

Polityka - nr 19 (2297) z dnia 2001-05-12; s. 19-21

Kraj

Janina Paradowska

Noga na progu

Unia Wolności boi się jak ognia prawdziwego rachunku sumienia

Unia Wolności od kilku miesięcy balansuje na granicy 5 proc. głosów niezbędnych, by wejść do parlamentu. Częste ostatnio sondaże opinii publicznej muszą przyprawiać o przyspieszone bicie serca sympatyków partii, zwłaszcza zaś kierownictwo: przyjdzie wreszcie wyraźniejsze odbicie się od dna czy też sytuacja będzie nadal frustrująco stabilna?

Nadziejom na dobicie się do progu położyły na razie kres prawybory w Nysie, gdzie na UW zagłosowało 2,9 proc. tych, którzy poszli do urn. Nie należy przeceniać znaczenia nyskiej sondy, ale też w przypadku Unii nie należy jej niedoceniać. To przecież właśnie ta partia w dobry wynik w Nysie zainwestowała najwięcej wysiłku, potraktowała prawybory z powagą być może nawet większą niż na to zasługiwały. Sztab wyborczy Unii napracował się solidnie, oferty bogatszej merytorycznie i widowiskowo nie przedstawił nawet SLD, a wynik jest, jaki jest. Oczekiwanego przełomu nie było. Po prawyborach tłumaczono, że Nysa to nie jest miasto dla UW. Powiadano, że za mało tu inteligencji, czyli tradycyjnego unijnego elektoratu, a za dużo bezrobocia, które sprzyja ekstremistom. Jeżeli takie wytłumaczenie miałoby być prawdziwe, to warto zapytać, dlaczego nadspodziewanie dobry wynik w tym mieście nieszczęścia (według dość schematycznego i nie do końca prawdziwego opisu) uzyskała Platforma Obywatelska? Platforma żadnych cudownych recept nie przedstawiała i która raczej ...