POLITYKA

Niedziela, 21 lipca 2019

Polityka - nr 41 (2162) z dnia 1998-10-10; s. 58

Kultura

Artur Górski

Notatnik detektywa

Wkrótce w księgarniach ukaże się najnowsza książka głośnego amerykańskiego pisarza Paula Austera "Czerwony notatnik". Książka ta jest tak inna od dotychczasowych propozycji tego autora, że dla miłośników jego prozy stanowić będzie spore zaskoczenie. A może nawet... rozczarowanie. Niektórzy sądzą, że Auster zaczął "odcinać kupony" od swojej sławy, a to niebezpieczna gra.

Paul Auster, choć w Polsce zaistniał na dobrą sprawę dopiero w obecnej dekadzie, w Ameryce zdobył popularność już w połowie lat 80. Trudno powiedzieć, iż podbił wybredny amerykański rynek przebojem. W masowym obiegu nazwisko Austera pojawiło się dopiero wówczas, gdy na podstawie jego "Trylogii nowojorskiej" - być może najważniejszego dzieła w dorobku twórcy - powstał komiks. Samozwańczy detektyw Quinn, bohater pierwszej części owej trylogii, może nie zyskał miana Sherlocka Holmesa Manhattanu, ale z pewnością zaistniał jako ważna postać literacka. Być może, między innymi dlatego, że detektyw był w jakimś stopniu alter ego samego autora.

Auster stał się uosobieniem nowego nurtu w literaturze amerykańskiej (a z pewnością nowojorskiej), zrywającego z tradycją wielkich klasyków poprzednich dziesięcioleci. Jego bohaterowie nie byli herosami swoich czasów, wpływającymi na wielkie wydarzenia polityczno-społeczne. Przeciwnie - byli outsiderami, uciekającymi przed społeczeństwem, odpowiedzialnością za losy świata, wreszcie przed samymi sobą. Gdyby szukać jakichś literackich odniesień, być może Austerowi byłoby najbliżej do beatników, szczegó...