POLITYKA

Poniedziałek, 26 sierpnia 2019

Polityka - nr 46 (3035) z dnia 2015-11-09; s. 78-80

Kultura

Zdzisław Pietrasik

Nowa archeologia narodowa

„Powracają jedynie ci zmarli, których nazbyt szybko i nazbyt głęboko zakopano” – pisał francuski filozof Gilles Deleuze. Co znajduje potwierdzenie dzisiaj w Polsce.

Pierwszym rzucającym się w oczy rekwizytem pojawiającym się w filmie Marcina Wrony „Demon” jest koparka. Pozostaje dłużej w kadrze, byśmy nie mieli wątpliwości, że jej obecność nie jest tutaj przypadkowa. Co wkrótce się okaże – kiedy czerpak natrafi na niezidentyfikowane szczątki ludzkie. Odkrycie sprawi, iż wesele, które za chwilę ma się rozpocząć w starym domu, podarowanym w prezencie młodej parze, zamieni się w stypę. Przypomnijmy tylko – bo film był już szeroko omawiany w chwili premiery – że w przypadkowo odkrytym dole znajdowały się szczątki Żydówki zamordowanej w tajemniczych okolicznościach i zapomnianej przez miejscową ludność. Teraz powróci pod postacią dybuka.

Nie koparka, ale zwykły szpadel to rekwizyt pojawiający się we wcześniejszych filmach przypominających czasy Holocaustu. Najbardziej poruszająca scena znalazła się w „Pokłosiu” Władysława Pasikowskiego, kiedy jeden z bohaterów, wyjmując z dołu czaszki Żydów, odkrył mroczną tajemnicę wsi (w filmie nie pada nazwa Jedwabne, lecz łatwo się domyśleć, co było inspiracją dla reżysera). Do odkrytego po latach dołu śmierci zajrzała też kamera operatora „...