POLITYKA

Sobota, 24 sierpnia 2019

Polityka - nr 3 (2538) z dnia 2006-01-21; s. 22

Komentarze

Adam Szostkiewicz

Nowi „księża patrioci”

Niedobrze, że polskie spory kościelne musi rozstrzygać dopiero Watykan

W PRL rzeczywistość stała na głowie. Większość obywateli stanowili ludzie wierzący i praktykujący, ale państwo traktowało ich jak niebezpieczną mniejszość, spychając do wyznaniowego getta. Jednak oficjalnej ideologii i tego było mało. W latach stalinizmu rząd hołubił inspirowany przez resort bezpieczeństwa ruch tak zwanych księży patriotów. Z naiwności, głupoty lub strachu mieli oni rozbijać Kościół od wewnątrz, propagując hasła pokoju, sprawiedliwości społecznej i walki z katolicką konserwą.

Choć liczebnie księża patrioci nigdy nie byli potęgą, stanowili dla Kościoła ogromne zagrożenie. Propaganda przedstawiała ich jako jedynie słuszny model polskiego katolicyzmu, a władze wykorzystywały jako narzędzie ingerencji w życie Kościoła. Ale ogół katolików i tak uważał ten ruch za partyjną piątą kolumnę.

Dziś mamy nowy ustrój i stary problem – upartyjnienia religii. Tamci księża patrioci zachwalali przewagi Polski Ludowej nad Polską międzywojenną, współcześni – odsądzają od czci i wiary Polskę, w której ż...