POLITYKA

Czwartek, 14 grudnia 2017

Polityka - nr 21 (3060) z dnia 2016-05-18; s. 26-28

Społeczeństwo

Juliusz Ćwieluch

Nowi kolonizatorzy

Co prawda zatrudnienie więźniów spadło, ale za to poprawiło się zatrudnienie osób związanych z nową władzą.

Dynamikę nowych porządków w zakładach i instytucjach zatrudniających osadzonych należy uznać za imponującą. Czemu trudno się dziwić, skoro ich motorem był 31-letni wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki.

Do polityki wszedł przebojem na fali protestów maturzystów, którym w wyniku wycieku pytań egzaminacyjnych kazano powtarzać egzamin dojrzałości. Jaki wykazał się zaskakującą dojrzałością polityczną i wyprowadził na ulice prawie pięć tysięcy swoich kolegów i koleżanek. W maju 2004 r. o opolskich maturzystach usłyszała cała Polska. Na wypadek gdyby ktoś gorzej słyszał, Jaki krzyczał najgłośniej. Kiedy wszedł do rządu Beaty Szydło, też tak robił. Krótko po objęciu stanowiska w wywiadzie udzielonym „Rzeczpospolitej” powiedział: „Grupy interesów uwłaszczyły się na państwowym majątku, skolonizowały polskie państwo i kwiczą, jak się próbuje oderwać je od państwowego żłoba”.

Odrywanie od państwowego żłoba minister Jaki rozpoczął od rozpoznania bojem. – Na początku stycznia do wszystkich przedsiębiorstw działających przy Centralnym Zarządzie Służby Więziennej przyszedł faks z Warszawy. W ciągu 10 minut kazano przesłać do ministerstwa dane osobowe dyrektorów. Nie było wątpliwości, że zaraz się coś zacznie – mówi proszący o anonimowość pracownik. Na efekty długo nie trzeba było czekać. 15 stycznia odwołany został pierwszy dyrektor. Trafiło na Jacka Krzyżanowskiego, dyrektora Pomorskiej Instytucji Gospodarki Budżetowej Pomerania. Instytucje Gospodarki Budżetowej powstały w 2011 r., po tym kiedy ustawowo zlikwidowane zostały gospodarstwa pomocnicze. W realiach więziennych gospodarstwa pomocnicze często były zwykłymi zakładami pracy. Żeby nie tracić tego potencjału zgrupowano je pod kilkoma zarządami i przekształcono w IGB. Stałym i intratnym źródłem utrzymania IGB jest prowadzenie kantyn, czyli tak naprawdę sklepów dla skazanych. Wcześniej sklepy miały cywilnych ajentów. Po serii skandali z przemytem zakazanych substancji i materiałów służba zaczęła się z tego rozwiązania wycofywać. Powstało sześć, z czego jeden nie poradził sobie na rynku i został wchłonięty przez IGB Pomerania.

Sprawa była o tyle szokująca, że spośród tych pięciu IGB Pomerania miała imponujące wyniki finansowe i najwyższe zatrudnienie osadzonych. – Ludzie myśleli, że Krzyżanowski jedzie do Warszawy na doradcę do ministerstwa, bo na każdej naradzie pokazywali palcem, żeby się od niego uczyć – dodaje osoba z jednej z IGB. Okazało się, że pojechał po zwolnienie.

Krzyżanowski nie chce rozmawiać z mediami o swojej sytuacji. Ale komentarz do tego, co się wydarzyło, zamieścił w liście otwartym, który rozesłał do byłych przełożonych i kolegów. Żali się, że został zwolniony bez podania merytorycznych powodów. A nawet: „zostałem pozbawiony elementarnych możliwości przekazania obowiązków, włącznie z tym, że zabroniono mi przebywania w gabinecie, który obejmował nowo powołany dyrektor. Takie działania są aroganckie, nieracjonalne i stwarzają zagrożenie zarówno dla pracowników, jak i samej Instytucji”.

Ojciec sukcesu dyrektora Torunia

Krzyżanowski nie posłuchał i stanął na głowie, żeby spotkać się ze swoim następcą – Zbigniewem Toruniem. Człowiekiem w branży nieznanym. I ogólnie tajemniczym, bo nie zapisał się nawet na kartach internetu. Co może być związane z wiekiem nowego dyrektora – dobija do siedemdziesiątki.

CV nowego szefa w IGB nie mieli, więc ludzie zaczęli szukać na własną rękę. Plotkami można niejeden życiorys udekorować. Ostatecznie ustalono, że Zbigniew Toruń miał związek z rolnictwem. Sam Toruń enigmatycznie wypowiadał się na temat własnej działalności z branży hotelarsko-gastronomicznej. Jednak okazało się, że jego najlepszą inwestycją był zięć Łukasz Kroplewski. Działacz Solidarnej Polski i szef jej zachodniopomorskich struktur. Wielka nadzieja tej partii – jak zapewniał jej lider Zbigniew Ziobro w czasie przedwyborczych spotkań. Sami wyborcy w młodym działaczu pokładali mniej nadziei i w ostatnich wyborach do parlamentu Kroplewski dostał jedynie 1811 głosów. Ale musi to być człowiek wyjątkowy, skoro Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo (PGNiG) przejrzało na oczy i postanowiło zatrudnić go na stanowisku wiceprezesa zarządu do spraw rozwoju.

I Zbigniew Toruń nie jest człowiekiem tuzinkowym, skoro zapytany o doświadczenie, każe dzwonić do ministra, który go zatrudnił, i rzuca słuchawką. Ten minister to Patryk Jaki. Zdobycie, a raczej przypomnienie sobie, CV swojego nominata zajmuje mu trochę czasu, ale zdaniem ministra nowemu szefowi Pomeranii kompetencji nie brakuje. – Jest świetnie wykształcony, ma dyplom magistra inżyniera. Przez lata zarządzał Zakładem Rolnym w Krępsku, który zatrudniał około 300 osób, a  ostatnio z sukcesami prowadził własną działalność gospodarczą – wylicza wiceminister Jaki. Z racji młodego wieku pan minister może nie wiedzieć, że ów zakł...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]

Skazani na niezatrudnienie

Statystycznie rzecz biorąc, w polskich więzieniach pracuje co trzeci osadzony. Co pod tym względem stawia nas w europejskim ogonie. Rzeczywistość jeszcze gorsza, niż mówi statystyka. Spośród ponad 71 tys. osadzonych w polskich zakładach karnych tylko 10 199 pracuje za pieniądze. Mało tego, większości z nich (5874 osoby) pieniądze wypłacane są z budżetu państwa. W efekcie zaledwie 4325 osadzonych zarabia pieniądze na zasadach rynkowych. Zdecydowana większość więźniów pracuje charytatywnie. Na koniec kwietnia 15 712 skazanych pracowało za darmo. Najczęściej sprzątają, wykonują drobne prace remontowo-budowlane. Pomagają w hospicjach.

Pod koniec kwietnia wiceminister Patryk Jaki ogłosił ministerialny program pracy dla więźniów. Jego celem ma być doprowadzenie do sytuacji, w której pracować będzie 50 proc. osadzonych (europejski standard). Ministerstwo zamierza sfinansować z rożnych źródeł 40 hal przy więzieniach, w których na rzecz prywatnych firm pracować będą skazani. Dla przedsiębiorców zatrudniających osadzonych mają być również ustawowo wprowadzone różnego rodzaju ulgi i zachęty finansowe.