POLITYKA

Niedziela, 18 sierpnia 2019

Polityka - nr 16 (2650) z dnia 2008-04-19; s. 73-76

Historia

Krzysztof BurnetkoWitold Bereś

O Kaziku, który wrócił do piekła

Taka akcja dziś wydaje się nieprawdopodobna. Bo jak 19-letni chłopak – sam, bez dowódców – mógł w okupowanej Warszawie wyprowadzić kanałami dużą grupę powstańców ocalałych z płonącego getta? Lecz niebywała była i wtedy. Podobnie jak późniejsze losy Kazika Ratajzera.

Musiałem pewnie mieć trochę sprytu, a przede wszystkim nienormalne szczęście. No i takie podejście do życia, że jak tylko się da człowiekowi pomóc, to pomóc trzeba. Przecież jeśli wychodzi się z piekła, a potem samemu tam wraca, to chyba ma się źle w głowie. Takie rzeczy się robi, kiedy się wie, że nie można zostawić ludzi, którzy ci zaufali, a ich życie zależy tylko od ciebie. I że jeśli nie spróbuję ich uratować, to nie jestem człowiekiem – mówi Kazik Ratajzer. To on 65 lat temu z dogorywającego powstania w warszawskim getcie podjął się wyprowadzić niedobitków na aryjską stronę.

Żydzi powstają 19 kwietnia w reakcji na próbę ostatecznej już likwidacji getta. Pozostało w nim już tylko ok. 60 tys. ludzi – reszta z ponad 400 tys. zginęła z głodu, chorób bądź w komorach gazowych. Żydowska Organizacja Bojowa to dwustu do pięciuset dziewcząt i chłopców. Najmłodsi mają po 14–15 lat, paru najstarszych – niewiele ponad 30. Ich arsenał ...