POLITYKA

Niedziela, 16 czerwca 2019

Polityka - nr 25 (2659) z dnia 2008-06-21; s. 50-53

Świat

Jarosław Makowski

Obamiacy, hillaryści, makkejnowcy

Rozmowa z prof. Tomaszem Tabako, wykładowcą retoryki i studiów komunikacji na Georgia State University w Atlancie, o języku i kodach kampanii prezydenckiej

Jarosław Makowski: – Mamy za sobą pierwszy akt amerykańskiego spektaklu wyborczego. Głównymi bohaterami byli Hillary Clinton i Barack Obama. Czy ich pojedynek był tak ekscytujący dlatego, że doszło do zderzenia dwóch odmiennych osobowości?

Tomasz Tabako: – Nie tylko. Różnice pomiędzy „twardą kobietą” i „delikatnym mężczyzną” dotyczyły także różnych dla Clinton i Obamy politycznych języków, jakimi były mobilizowane ich elektoraty.

Jak odmalowałby pan portret grupowy zwolenników Obamy oraz język jego kampanii?

Obóz obamiaków tworzą przede wszystkim ludzie młodzi, wykształceni, ekonomicznie zaradni, przedtem niegłosujący, partyjnie niezależni, politycznie niepokorni, nastawieni antywojennie i antyestablishmentowo, zmęczeni dotychczasowym nepotyzmem. Od połowy lat 80., powiada jeden z nich, wciąż chce Ameryką rządzić ktoś albo z Bushów, albo z Clintonów, jak w monarchii. Obamiacy to rasowa mozaika: czarni, kolorowi, biali. Koalicja ta, z uwagi na duży stopień jej obywatelskiego zaangażowania czy wręcz pasję na rzecz zmian, przypomina raczej wielki ruch społeczny aniżeli rozproszoną masę wyborców. Co najważniejsze, budowana ...