POLITYKA

Czwartek, 23 maja 2019

Polityka - nr 2 (3143) z dnia 2018-01-10; s. 48-49

Świat

Aleksandra Lipczak

Obozy do rozbicia

Rozmowa z Benem Rawlence’em, autorem książki o Dadaab – największym obozie dla uchodźców na świecie – o pułapkach pomocy humanitarnej.

Aleksandra Lipczak: – Pamięta pan pierwsze zetknięcie się z Dadaab?
Ben Rawlence: – Oszołomiło mnie. Obóz wielkości Zurychu pośrodku pustyni. Pył, ostre słońce i wszędzie cierniste gałęzie: wyrastające z ziemi, używane do budowy prowizorycznych domów i płotów. Nie mogłem uwierzyć, że takie miejsce istnieje.

Umieśćmy Dadaab na mapie. Jaka jest jego historia i kto w nim mieszka?
Obóz powstał na początku lat 90. w północno-wschodniej Kenii, tuż przy granicy z Somalią, z myślą o 90 tys. ludzi uciekających przed wojną domową w tym kraju. Miał być tymczasowy, ale w tym roku skończył 26 lat. W szczytowym momencie mieszkało w nim ponad pół miliona ludzi, głównie Somalijczyków, ale również Sudańczyków, Etiopczyków, Kongijczyków, Ugandyjczyków.

Pana książka „Miasto cierni” to szczegółowa opowieść o życiu dziewięciorga mieszkańców obozu. Jak pan tam trafił?
Przez siedem lat pracowałem dla Human Rights Watch. ...

Ben Rawlence – brytyjski dziennikarz, afrykanista, wieloletni współpracownik Human Rights Watch w Kenii, Somalii, Sudanie Południowym, Ugandzie i Etiopii. Autor m.in. książki „Miasto cierni. Największy obóz dla uchodźców”, która ukazała się po polsku nakładem Wydawnictwa Czarne.