POLITYKA

środa, 24 lipca 2019

Polityka - nr 6 (2691) z dnia 2009-02-07; s. 76-77

Nauka

Agnieszka Krzemińska

Oby żupa była słona

Odkąd zostaliśmy rolnikami, pozyskiwanie soli stało się koniecznością i źródłem bogactwa.

Sól kuchenna to ważny składnik naszej diety. Jej całkowity brak upośledza układ oddechowy i trawienny. Dziś dodawana jest niemalże do wszystkich produktów jako poprawiacz smaku i środek konserwujący, dlatego jemy jej zdecydowanie za dużo. Lekarze ostrzegają przed zgubnymi skutkami nadmiaru soli i zachęcają do jej ograniczenia. W przeszłości wyglądało to inaczej.

Dopóki człowiek żywił się mięsem upolowanych zwierząt – pijących wodę solankową i jedzących rośliny zawierające chlorek sodu – ilość dostarczanej organizmowi soli była niewielka, ale wystarczająca, by dobrze funkcjonował. Gdy przeszliśmy na rolnictwo i zaczęliśmy jeść produkty roślinne oraz mięso zwierząt hodowanych (a dopiero z czasem zauważyliśmy, że im również należy dostarczać sól), brak chlorku sodu zaczął być dotkliwy. W dodatku sól była najważniejszym środkiem konserwacji żywności, której nadwyżki jakoś trzeba było przechowywać. Ludzie zaczęli szukać jej źródeł. Najłatwiej mieli ci, którzy mieszkali nad brzegami mórz lub na terenach, gdzie wystę...