POLITYKA

Niedziela, 19 maja 2019

Polityka - nr 50 (3039) z dnia 2015-12-09; s. 58-59

Świat

Aleksandra Lipczak

Obywatel Rivera

Najważniejsze pytanie przed hiszpańskimi wyborami brzmi: czy Obywatele w końcu wezmą sprawy w swoje ręce? I czy Albert Rivera może być premierem?

Rok 2006. W podbarcelońskiej Bellaterra trwa kongres założycielski partii Ciutadans (po katalońsku: Obywatele), powstałej, by stawić odpór rosnącemu w siłę katalońskiemu nacjonalizmowi. Jest tu grupa krytycznych wobec katalonizmu intelektualistów, są politycy, którzy nie potrafią się odnaleźć w innych ugrupowaniach, jest trochę ludzi niezwiązanych wcześniej z życiem publicznym. Żadna frakcja nie ma jednak wystarczającej siły przebicia, by narzucić innym swoje przywództwo. Przewodniczący obradom wpada na pomysł: – Może postawimy na porządek alfabetyczny? W ten sposób liderem nowej partii zostaje 27-letni prawnik bez doświadczenia w polityce, A jak Albert Rivera.

Dziś ten polityk, który miał być tylko tymczasowym rozwiązaniem, może stać się dla Obywateli przepustką do władzy w Madrycie, jeśli w wyborach parlamentarnych 20 grudnia osiągną rezultat zbliżony do wyników ostatnich sondaży. A sam Rivera może kiedyś zostać premierem Hiszpanii.

To będzie najmniej przewidywalne i najbardziej oczekiwane głosowanie od lat. Od kiedy Hiszpanie ostatni raz wybierali parlament, minęła cała epoka. Po drodze był ruch 15-M, czyli Oburzeni, lata najsroższego kryzysu, ...