POLITYKA

Poniedziałek, 20 maja 2019

Polityka - nr 18 (2191) z dnia 1999-05-01; s. 46-47

Kultura

Zdzisław Pietrasik

Od nędzy do pieniędzy

Niemal jednocześnie na ekrany kin weszły dwa polskie filmy: "Amok" i "Poniedziałek". Bohaterami pierwszego są hazardziści z warszawskiej giełdy, w drugim zaś oglądamy bezrobotnych z beznadziejnego małego miasteczka. Wszystko ich różni, pochodzenie, wykształcenie, styl życia, ale jedni i drudzy rozpaczliwie szukają dla siebie miejsca w nowej Polsce.

Od lutowej premiery "Ogniem i mieczem" kino polskie zawiesiło działalność, dystrybutorzy uznali bowiem, że jak długo utrzymuje się na ekranach superprodukcja Hoffmana, żaden inny film krajowy nie ma najmniejszych szans. Tymczasem zapasy rosną, więc w końcu zdecydowano się wprowadzić dwa tytuły, czekające na debiut od jesieni. Premiery były jednak nadzwyczaj skromne, reklamy nie ma prawie żadnej, a znikoma liczba seansów świadczy niezbicie o tym, że wszyscy już stracili nadzieję, że zwykły film polski (jak zwykły proszek do prania, który w reklamach przegrywa z superwyrobem) może zainteresować szeroką widownię.

A przecież akurat obydwa nowe filmy zasługują na uwagę, stanowią bowiem próbę zmierzenia się z tematem współczesnym, z którym kino polskie rozstało się nieoczekiwanie na początku III RP. Przyczyn tego zaniechania nie potrafię zrozumieć; kiedy wreszcie można mówić pełnym głosem, artyści zamilkli.

Można jedynie podejrzewać, iż filmowcy wciąż odreagowują swoje dawne urazy, kiedy podejmując temat współczesny musieli nolens volens demonstrować poglądy polityczne, za lub przeciw systemowi. W nowej Polsce ...