POLITYKA

Czwartek, 23 maja 2019

Polityka - nr 39 (2724) z dnia 2009-09-26; s. 94-95

Nauka

Krzysztof Szymborski

Od RNA do DNA

Skąd wzięło się życie na Ziemi? Jak powstaliśmy? Te pytania ludzie zadają sobie od niepamiętnych czasów. Uczeni są coraz bliżej wyjaśnienia tej frapującej zagadki.

W kręgu kultury zachodniej do niedawna powszechnie wyznawano teorię, że człowiek powstał z prochu, czy raczej z gliny, ulepiony przez Stwórcę. Arystoteles uważał, że życie powstaje wskutek samorództwa – węgorze i żaby z mułu rzek, gąsienice z gnijących szczątków roślinnych, a wszelkie inne robactwo z brudu, czyli z nieco mniej szlachetnych surowców i bez udziału sił wyższych. Ten pogląd był akceptowany przez stulecia i na dobre podważył go dopiero w XIX w. Ludwik Pasteur.

Uczonym takie odpowiedzi zaczęły się wydawać zbyt ogólnikowe. Może powstaliśmy z prochu, ale warto dociec, jaki dokładnie był chemiczny mechanizm tego procesu? Sam Karol Darwin w jednym ze swych listów sugerował, że życie na Ziemi zrodziło się „w jakimś małym ciepłym stawie, obfitym we wszelkie substancje, takie jak amoniak czy sole fosforowe, w obecności światła, ciepła, wyładowań elektrycznych etc., tak, że chemicznie stworzony został związek białkowy gotów do bardziej złożonych przemian”.

...