POLITYKA

środa, 22 maja 2019

Polityka - nr 35 (2822) z dnia 2011-08-24; s. 15-17

Polityka

Mariusz JanickiWiesław Władyka

Odbijany

Rozpoczęta kampania wyborcza jest wyjątkowa: szanse mają wyłącznie partie, które już rządziły. Wszyscy się „umoczyli”, naobiecywali, nie dotrzymywali. Nie ma już zbawcy z czystą kartą. Dlatego politycy bardziej zniechęcają do innych, niż zachęcają do siebie.

Głównym celem PiS nie będzie pozyskiwanie nowych wyborców, ale odwodzenie od wyborów ludzi, którzy ponadstandardowo zwiększyli frekwencję w 2007 r. i poparli Platformę. Jeśli teraz zostaną w domach, partia Kaczyńskiego wyjdzie na swoje. To zdecyduje o wyniku wyborów, gdyż najtwardsze elektoraty PO i PiS są liczbowo zbliżone.

Na sobotniej konwencji PiS Jarosław Kaczyński podał główne wątki kampanii swojej partii: modernizacja to obowiązek, a nie łaska Tuska, Polska oddala się od standardów zachodniej demokracji, dominuje kłamstwo, manipulacja i nadużywanie wymiaru sprawiedliwości, krajem rządzi nietwórcza i bezideowa grupa interesu. Nie obyło się bez insynuacji, kiedy lider PiS zapytał, czy Tusk jest polskim premierem, czy człowiekiem na usługi, np. „potężnego sąsiada”.

Ale to już klasyka, choć powracanie do metody insynuacji może dziwić – przecież to jeden z głównych powodów nienawiści do PiS. Niemniej najważniejszy motyw był inny; kiedy prezes rozważał, czym jest dzisiaj polityczna odwaga, zwrócił się do premiera Tuska: „niech pan spojrzy w ...